Iga Świątek będzie miała problem? "Cierpią na to samo"

W pierwszym tegorocznym Wielkim Szlemie Iga Świątek rywalizację zakończyła na etapie półfinału. Tam niespodziewanie lepsza okazała się Madison Keys, czyli późniejsza zdobywczyni tytułu. Choć od meczu Polki i Amerykanki minął już ponad tydzień, to eksperci nadal chętnie go analizują. Ostatnio ciekawe wnioski nt. gry Świątek wysnuł Mats Wilander, który porównał ją do Martiny Hingis.
TENNIS-AUSOPEN/
Fot. REUTERS/Francis Mascarenhas

7:5, 1:6, 6(8):7 - takim wynikiem zakończyło się półfinałowe starcie Igi Świątek z Madison Keys na Australian Open. Trwało ponad dwie i pół godziny. Ostatecznie kort w Melbourne jako zwyciężczyni opuszczała Amerykanka, która w pojedynku o tytuł rozprawiła się z Aryną Sabalenką. - Jeśli przegrywasz z piłki meczowej, to zawsze boli. A szczególnie, kiedy rywalizujesz w imprezie wielkoszlemowej. Trzeba tego doświadczyć, żeby tego zrozumieć - mówił o porażce Polki Dawid Celt.

Zobacz wideo Zagranie Szczęsnego hitem sieci. Niewiarygodne, co wtedy zrobił [To jest Sport.pl]

Świątek porównana do szwajcarskiej legendy. Ekspert wydał wyrok

Co poszło nie tak w starciu z Keys? W tym temacie kilka dni temu głos zabrał już Mats Wilander. Szwedzki zwycięzca siedmiu turniejów wielkoszlemowych w grze pojedynczej zwrócił uwagę na konkretne elementy gry wiceliderki rankingu WTA, które akurat w półfinale AO nie funkcjonowały zbyt dobrze.

- Wyglądała na trochę spiętą. Straciła impet po prowadzeniu 5:2 w pierwszym secie. Pomyliła się w kilku zagraniach, co zwykle jej się nie zdarza. Myślę, że w niektórych sytuacjach podchodziła zbyt blisko do piłki. Jej bekhend jest zwykle solidny, a tym razem nie trafiała. To było niecodzienne - stwierdził na antenie Eurosportu.

Za to w wywiadzie dla KickServeRadio.com Wilander już na chłodno, kilka dni po zakończeniu spotkania, porównał Igę Świątek do Martiny Hingis - pięciokrotnej zdobywczyni Wielkich Szlemów. Według eksperta zarówno Polka, jak i Szwajcarka nienawidzą być dominowane na korcie. Wtedy ich plany na mecz po prostu się sypią.

Zobacz też: Sabalenka jednym zdjęciem podpaliła Internet. Tego nikt się nie spodziewał

- Myślę, że w pewnym sensie obie cierpią na to samo - rozpoczął. - Jeśli na kort wychodzą tak mocno uderzające piłkę zawodniczki, to mają (Świątek i Hingis - red.) problemy, ponieważ wiedzą, że nie znoszą siły rywalek. Lubią dyktować warunki gry, a jeśli nie potrafią tego zrobić...  Może Iga trochę próbowała trochę przesadzić z siłą swoich uderzeń - dodał po chwili, analizując mecz 23-latki z Madison Keys.

Na koniec jeszcze raz podkreślił, że zestawienie Polki z Hingis faktycznie jest trafne. - Być może Martina dlatego tak wcześnie zrezygnowała, nie jestem pewien. Może nowe zawodniczki ją przytłoczyły. Mimo to myślę, że Iga nadal rośnie - powiedział Mats Wilander. Teraz drugą rakietę świata czekają turnieje w Dausze i Dubaju.

Więcej o: