Finał Majchrzaka z najlepszym juniorem świata. Zaraz będzie nr 2 w Polsce

Najlepszy junior świata okazał się za mocny dla Kamila Majchrzaka. Polski tenisista miał okazję osiągnąć najlepszy wynik po powrocie do gry spowodowanej zawieszeniem za doping, ale przegrał w finale Challengers w Skopje 3:6, 3:6 z 18-letnim Joelem Schwaerzlerem (664. ATP) z Austrii. Zdobyte punkty pozwolą 28-latkowi awansować do TOP300 rankingu ATP. Jest coraz bliżej ponownego zostania polską rakietą numer dwa.

Od początku roku Kamil Majchrzak odbudowuje swoją pozycję w światowym tenisie. Musiał zacząć od zera po zawieszeniu za pozytywny test antydopingowy. International Tennis Integity Agency pozytywnie rozpatrzyło jego apelacje. Udowodnił, że nieświadomie zażył niedozwolone substancje.

Zobacz wideo Oto następczyni Igi Świątek?

Najlepszy junior świata zbyt mocny dla Kamila Majchrzaka w finale. Ale są też dobre wieści

W pierwszych kilkunastu tygodniach Polak szedł jak burza. Wygrywał mecz za meczem w turniejach ITF. W marcu wygrał Challengera rangi 50 w Kigali, ale ostatnio złapał lekką zadyszkę, przegrywając trzy mecze z rzędu. Odpoczął i udał się do Skopje na kolejnego Challengera, lecz tym razem rangi 75 - tyle punktów mógł zdobyć w przypadku zwycięstwa. 

Kamil Majchrzak (351. ATP) w stolicy Macedonii Północnej prezentował się bardzo dobrze. Dość pewnie ogrywał swoich rywali, choć musiał zagrać dwa mecze trzysetowe, ale ostatecznie dotarł do finału. W nim czekał na niego leworęczny 18-latek Joel Schwaerzler (664. ATP) z Austrii, dla którego już był to życiowy sukces w zawodowym tenisie, mimo że to aktualnie najlepszy junior świata. 

"18-latek jest otoczony niezwykłym sztabem. Poza tym, że trenuje go niegdyś wybitny tenisista, Jurgen Melzer, a sponsoruje duży koncern Red Bull, ma wokół siebie wielu specjalistów z przeróżnych dziedzin. Dzień zaczyna od sprawdzenia parametrów krwi" - opisywał go na Twitterze Michał Pochopień, dziennikarz TVP Sport.

Początek był bardzo wyrównany, a serwujący pewnie wygrywali swoje gemy. Minimalną przewagę zaczynał mieć Austriak, który zmarnował dwa pierwsze break pointy, ale za trzecią okazją zagrał cierpliwy, doprowadzając do przełamania. Polak mocno się tym faktem zezłościł. Zaczął krzyczeć i mieć pretensje do samego siebie o poziom gry. Negatywne emocje zbyt mocno wpłynęły na postawę Majchrzaka, który zaczął psuć nawet najprostsze sytuacje. To sprawiło, że Schwaerzler mógł cieszyć się z drugiego break i wyniku 6:3.

Niestety taki obraz pojedynku kontynuowany był także na otwarcie drugiej partii. Jeśli Majchrzak nie ustawił sobie gry serwisem, to w wymianach miał dużo problemów z cierpliwym, ale agresywnym rywalem. Lecz ten również złapał swój mały dołek. Po gemie serwisowym, w którym popełnił cztery niewymuszone błędy, w zasadzie oddał przewagę przełamania. Polak mógł poczuć się, że wraca do gry. Niestety to nie trwało zbyt długo. Znów u Majchrzaka pojawiły się nerwy w kluczowym momencie, a to doprowadziło do kolejnego breaka. Niestety po godzinie i 21 minutach gry polski tenisista przegrał 3:6, 2:6.

Finał Challengera w Skopje pozwoli Kamilowi Majchrzakowi zdobyć 44 punkty, dzięki czemu awansuje czołowej 300. rankingu ATP. W poniedziałek będzie zajmował 290. miejsce, co oznacza, że mocno zbliży się do Maksa Kaśnikowskiego (264. ATP), który aktualnie jest polską rakietą numer dwa. 20-latek również grał w tym turnieju, ale odpadł w pierwszej rundzie. 

Czy Kamil Majchrzak wróci do TOP100 rankingu ATP?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.