Klasa mistrzowska Igi Świątek! Ależ walka, ależ mecz. Imponujące

Iga Świątek pokonała na starcie turnieju w Pekinie Sarę Sorribes Tormo w dwóch setach 6:4, 6:3 i zameldowała się w drugiej rundzie turnieju WTA w Pekinie. Polka nie miała większych problemów z Hiszpanką, choć momentami grała zbyt szybko, niecierpliwie, przez co dawała rywalce nadzieje na złapanie kontaktu. Ale fantastycznie Świątek grała wolejem przy siatce, a mistrzowską klasę pokazała, regularnie punktując z forhendu.

Patrząc na to, jak dużo niewymuszonych błędów Świątek zanotowała w swoich meczach w Tokio, przed turniejem w Pekinie można było mieć obawy o to, jak zacznie. W pierwszym secie starcia z Sarą Sorribes Tormo mała więcej niewymuszonych błędów, ale na szczęście nie były one tak kosztowne. Polka miała dwie bronie, z którymi Hiszpanka nie mogła sobie poradzić.

Zobacz wideo Iga Świątek rozbawiona pytaniem od dziewczynki trenującej tenis. "Mój Boże, też bym chciała się dowiedzieć"

Świątek zbudowała sobie przewagę w tym meczu

Do stanu 2:2 wydawało się, że Sorribes Tormo może być w bliskim kontakcie ze Świątek. Wytrzymywała jej wysokie tempo gry, sama też szukała zmiany kierunku, tak jak Polka. Hiszpana miała po czterech gemach trzy razy mniej błędów od wiceliderki światowego rankingu, ale prawie żadnej piłki wygrywającej.

Sytuacja zaczęła się obracać na korzyść Świątek od piątego gema, kiedy udało się przełamać Hiszpankę. Rywalka od razu odłamała, ale bardziej to wyglądało na wypadek Świątek przy pracy niż zryw jej przeciwniczki. Polka ponownie przełamała w kolejnym gemie i wyrobiła sobie na tyle bezpieczną przewagę, że mogła w pełni kontrolować sytuację.

Problemem jednak było to, że Świątek chciała grać za szybko, niecierpliwie, przez co popełniała błędy i dawała Hiszpance nadzieje w tym secie.

Jednocześnie bardzo często podchodziła do siatki, by przy niej zamknąć akcję wolejem. Tym samym, z którym nie do końca czuła się pewnie. A gdy przyszło atakować agresywnym forhendem, to robiła to bardzo skutecznie. Miała kilkanaście wygranych piłek w ten sposób, przy tylko jednym winnerze Hiszpanki. Światek wygrała pierwszego seta 6:4 i trzeba przyznać, że w pełni zasłużenie.

Nie do końca chłodna głowa

Początek drugiej partii był piorunujący w wykonaniu raszynianki. Szybko wygrała pierwsze trzy gemy, w tym jeden do zera. Teoretycznie to powinno pozwolić jej grać pewniej i spokojniej.

Ale od czwartego gema Świątek znów wpadła w tendencję z pierwszego seta tego meczu i ze spotkań w Tokio. Chciała za bardzo, za szybko, za mocno, przez co czasami brakowało dokładności w zagraniach. Niektóre podania wydawały się być przekombinowane, choć kończyły się happy endem.

Na szczęście dla Polki Sorribes Tormo nie mogła złapać rytmu, jakby była rozbita początkiem drugiego seta, ale też nie dawała rady z przyspieszeniami i zmianami kierunku ze strony Świątek. Nie odbierała też piekielnie mocnych forhendów. W dodatku jej serwis nie był już tak pewny. W całym meczu Hiszpanka popełniła siedem podwójnych błędów serwisowych.

Znamienne jest to, że od czwartego gema seta do końca meczu mieliśmy same przegrane gemy serwisowe. To tylko potwierdza, że obie tenisistki miały dość duży problem z utrzymaniem stałego poziomu swojej gry, ale więcej jakości wciąż było po stronie Świątek.

Ostatecznie wszystko skończyło się szczęśliwie dla Świątek, która wygrała drugiego seta 6:3, cały mecz 2:0 i dzięki temu zameldowała się w drugiej rundzie turnieju w Pekinie. W całym meczu miała aż 27 winnerów, przy tylko sześciu Hiszpanki. Popełniła 25 niewymuszonych błędów, ale większość z nich nie powodowała poważnych konsekwencji w tym meczu.

Następną rywalką Świątek będzie Rosjanka reprezentująca od kilku miesięcy Francję, Warwara Graczowa.

WTA 100 Pekin, pierwsza runda: Sara Sorribes Tormo (Hiszpania, WTA 55.) - Iga Świątek (WTA 2.) 4:6, 3:6

Więcej o: