Nie tak to miało wyglądać. VALORANT miał stać się grą, która będzie rywalizować o graczy z CS:GO. Okazało się, że nie jest tak kolorowo.
VCT to cykl turniejów VALORANT, w których grają najlepsze zespoły. Ostatni turniej odbył się w Kopenhadze i nie cieszył się taką popularnością, na jaką wszyscy liczyli. W szczytowym momencie przyciągnął 786 tys. fanów, a średnio rozgrywki oglądało 317 tys. internautów. W porównaniu z ostatnim tego typu turniejem w Rejkiawiku jest to spory spadek. Wtedy w peaku było aż o 350 tys. fanów więcej, a średnia była wyższa o 100 tys. widzów. Tak wynika ze statystyk portalu escharts.com.
Turniej (szczytowa oglądalność/średnia widzów)
Nie można jednak odmówić Riotowi, że stara się rozwinąć esport w VALORANT. Najbliższe miesiące będą stać pod znakiem tworzenia franczyzowej ligi, w której zagrają najlepsze drużyny na świecie. Obecnie według przecieków zakończono pierwszy etap rekrutacji organizacji. Nie wiadomo czy w tym elitarnym gronie znalazła się jakaś drużyna z Polski.
Warto dodać, że w zeszłym roku mistrzostwo świata zdobył zespół ACEND, w którym grało dwóch Polaków, Starxo oraz zeek. Obecnie w tym zespole został tylko ten pierwszy. W czołowych ekipach świata nie brakuje jednak naszych rodaków. W Team Vitality możemy podziwiać Kamila "baddyG" Graniczkę, a w Excel Esports Patryka "patitka" Fabrowskiego, który niegdyś grał w G2 Esports i zapowiadał się na jednego z lepszych zawodników VALORANT na świecie. Ostatnio jednak jego forma jest daleka od tego poziomu.