Alexander Albon został zwycięzcą wirtualnego Grand Prix Holandii w grze F1 2019. Wyścig został rozegrany na brazylijskim torze Interlagos, bo obiektu w Zaandvort, na którym kierowcy mieli się ścigać, w rzeczywistości nie ma w zeszłorocznej edycji gry.
Kierowca Red Bulla stoczył niesamowitą walkę z Charlesem Leclerkiem z Ferrari, z którym wymieniali się na pozycji lidera przez większość wyścigu. Ostatecznie Albonowi udało się go wyprzedzić na ostatnich metrach przed metą. Leclerc byłby drugi, ale wcześniej nałożono mu 3-sekundową karę, przez co przed Francuza wskoczył George Russell z Williamsa. Leclerc nie odniósł tym samym trzeciego zwycięstwa z rzędu w wirtualnej serii.
Wiele emocji kibicom dostarczył sam start, na którym doszło do kilku sporych kraks. W jednej brał udział startujący z pole position, Stoffel Vandoorne. Falstart zaliczył Lando Norris, który startował z końca stawki i przez ten błąd został ukarany przejazdem przez aleję serwisową, co zdecydowało o tym, że nie liczył się w walce o wyższe pozycje. Po raz pierwszy udało mu się przejechać cały wyścig bez problemów technicznych, które pojawiały się w trzech poprzednich próbach. W sobotę Norris brał także udział w wirtualnym wyścigu IndyCar, którego ostatecznie nie ukończył, bo wyeliminował go jeden z rywali.
Przy poprzednich wyścigach fani podkreślali, że wirtualne wyścigi F1 dostarczają im głównie rozrywki, a większość narzekała na ich poziom. Przy GP Holandii pojawiło się o wiele więcej pozytywnych opinii. W końcu nie codziennie widzi się około 60 manewrów wyprzedzania wśród prowadzących w wyścigu. Niektórzy pisali nawet, że tak emocjonującego ścigania w serii nie było od pamiętnego, deszczowego GP Kanady z 2011 roku. Inni odnosili się do wyścigów z udziałem Michaela Schumachera.
Przeczytaj także: