W minionym tygodniu zakończył się cykl Raw Air, w którym triumfował Stefan Kraft. Przy okazji Austriak przypieczętował zdobycie Kryształowej Kuli. Pewni miejsca na podium w końcowej klasyfikacji Pucharu Świata są również Ryoyu Kobayashi i Andreas Wellinger. Wciąż toczy się jednak walka o Małą Kryształową Kulę, a więc trofeum dla zawodnika, który najlepiej spisze się na obiektach do lotów narciarskich. O tym, kto ostatecznie zgarnie nagrodę, przekonamy się już w ten weekend w Planicy. To tutaj odbędą się ostatnie zawody sezonu.
Na czwartek zaplanowano kwalifikacje do piątkowego konkursu indywidualnego. Wcześniej jednak zawodnicy wzięli udział w oficjalnym treningu. Był on nieco opóźniony. Pierwotnie miał rozpocząć się o godzinie 8:00, ale z powodu dość sporego oblodzenia zeskoku, przesunięto start sesji na 8:30.
Na belce zasiadło aż 60 skoczków, w tym pięciu Polaków. Jako pierwszy na rozbiegu pojawił się Maciej Kot. Mimo sprzyjających warunków nie poradził sobie najlepiej. Nie doleciał nawet do 200. m. Wylądował na 194 m, co pozwoliło mu ostatecznie zająć 41. lokatę.
Nieco lepiej poradził sobie Dawid Kubacki. Polak osiągnął równo 200 m, co dało mu 37. miejsce na koniec treningu. Jeszcze dalej poszybował z kolei Piotr Żyła. Skakał z niższej belki, bo 11. (zawodnicy rozpoczynali rywalizację z 12. platformy), a mimo to uzyskał 216,5 m. Ta odległość pozwoliła mu zająć 18. pozycję.
Solidnie spisał się również Kamil Stoch. Przed jego skokiem jury znów zdecydowało się ponownie skrócić rozbieg. Mimo to Polak poradził sobie bardzo dobrze i wylądował na 215,5 m. Tym samym uplasował się nieco wyżej od Żyły, bo na 16. lokacie. Nie był on jednak najlepszym z Biało-Czerwonych.
Po raz kolejny został nim Aleksander Zniszczoł. Polak udowodnił, że jest obecnie liderem kadry. Wylądował na 214,5 m, ale skakał z jeszcze niższej, bo 8. belki. Punkty, które otrzymał za skrócony rozbieg, pozwoliły mu zająć wysokie czwarte miejsce.
Zwycięzcą treningu okazał się z kolei Johann Andre Forfang. Norweg poszybował na aż 234,5 m. Na drugiej lokacie uplasował się Timi Zajc, a trzeci był Robert Johansson, który świetnie czuje się na skoczniach mamucich, co wielokrotnie pokazywał w przeszłości.
W trakcie treningu doszło też do dramatycznych wydarzeń. Upadek zanotował Siergiej Tkaczenko. Tuż po wyjściu z progu Kazach popełnił błąd bądź dostał silny podmuch wiatru, który spowodował, że stracił równowagę. Ratował się przed upadkiem, ale ostatecznie uderzył dość mocno o zeskok. Na szczęście wstał o własnych siłach.