Eisenbichler podjął decyzję ws. występów w TCS. Kluczowa rola Doleżala

- To nie było łatwe, ale zdecydowałem, że będę kontynuował przygodę z Turniejem Czterech Skoczni - powiedział Sport.pl Markus Eisenbichler. Niemiec nie ma już szans na zwycięstwo, ale się nie poddaje i wystąpi w kolejnym konkursie.

Fatalna seria Markusa Eisenbichlera trwa. Mistrz świata z Seefeld od początku sezonu nie potrafi znaleźć formy. W tym sezonie uzbierał zaledwie 116 punktów w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, co daje mu 17. miejsce. Niemiec fatalnie zaprezentował się też przed własną publicznością w Oberstdorfie i Garmisch-Partenkirchen. W obu konkursach nie udało mu się awansować do drugiej serii. Mówiło się, że skoczek może zrezygnować z dalszej rywalizacji w Turnieju Czterech Skoczni. 

Zobacz wideo Dariusz Szpakowski o polskiej piłce. "Skończmy z tym polskim piekiełkiem"

Markus Eisenbichler jeszcze powalczy w Turnieju Czterech Skoczni. "To mnie zmotywowało"

Już po kwalifikacjach w Oberstdorfie, w których zajął 25. miejsce, Eisenbichler zastanawiał się nad rezygnacją z udziału w turnieju. - Nienawidzę takiego skakania. Ten skok był dramatyczny. Kończy mi się cierpliwość do tego sportu. Nie życzę nikomu tego uczucia. Co za g... - wściekał się Niemiec.

Jego wzburzenie wzrosło po konkursie. - Wszystko poszło źle. Muszę porozmawiać z trenerami o tym, czy dalsza rywalizacja ma sens - mówił

Mimo to wystartował w Garmisch-Partenkirchen, gdzie również najadł się wstydu i nie awansował do 30., choć oddał lepszy skok. Eisenbichler nie ma już szans na dobry wynik, dlatego pojawiły się spekulacje, że może zrezygnować z udziału w TCS. Jednak Niemiec się nie poddaje. 

- To nie było łatwe dla mnie. Zdecydowałem jednak, że będę kontynuował przygodę z Turniejem Czterech Skoczni. Nie jestem typem faceta, który się poddaje. Pierwsza część sezonu była pasmem porażek. Dzisiaj był lepszy dzień i to mnie zmotywowało - podkreślił Niemiec już, gdy spytaliśmy go o dalsze plany po kwalifikacjach w Ga-Pa.

Występ Eisenbichlera w drugim konkursie TCS stał pod znakiem zapytania. W Oberstdorfie trener niemieckiej kadry Stefan Horngacher zapowiadał, że porozmawia z zawodnikiem i spróbuje przekonać go do dalszej rywalizacji. Eisenbichlera potwierdził nam, że do takiej rozmowy rzeczywiście doszło.

- Rozmawialiśmy bardzo dużo ze Stefanem i Doleżalem (Michal Doleżal, asystent trenera - red.). To było dobre, konstruktywne spotkanie. Powiedziałem, co ja myślę na ten temat, natomiast oni przedstawili mi swój plan. Trenerzy zawsze mówią: "Ok, zobacz, musisz mieć swój cel, jakiś kierunek. A mistrzostwa świata są coraz bliżej". To będzie dla mnie duże wyzwanie, by przygotować dobrą formę na mistrzostwa świata, ale chcę na nich wystartować - podkreślił Niemiec. 

Co sprawiło, że w Ga-Pa oddał lepsze skoki niż w Oberstdorfie? - Długo rozmawialiśmy ze Stefanem i Doleżalem przed tym weekendem. To oni wskazali mi właściwą drogę. Zaufałem ich słowom i odzyskałem pewność siebie. Teraz znów czuję więcej radości ze skakania - zakończył.

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

O tym, że Eisenbichler nie zamierza wycofywać się z TCS, poinformował także niemieckich dziennikarzy. - Nie pozwolę, żeby niepowodzenia mnie podłamały. Oddawałem tu dobre skoki, dlatego będę kontynuował walkę. Teraz czas na Innsbruck - powiedział skoczek, cytowany przez "Tag24". 

Zmagania TCS przenoszą się do Austrii. Do końca turnieju zostały dwa konkursy - w Innsbrucku (4 stycznia) i Bischofshofen (6 stycznia).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.