PGE Projekt Warszawa wygrał dwa pierwsze spotkania w rywalizacji o brązowy medal PlusLigi i wydawało się, że już 3 maja będzie po sprawie. Siatkarze ze stolicy prowadzili we własnej hali 2:0 z Asseco Resovią Rzeszów, ale później rywale odwrócili losy tego pojedynku i wygrali 3:2. To sprawiło, że trzy dni później obie ekipy udały się do stolicy Podkarpacia na czwarty mecz.
Początek pierwszego seta środowej potyczki był wyrównany. Miejscowych kibiców zachwycił Lukas Vasina, który przy stanie 7:8 z perspektywy gospodarzy pojedynczym blokiem zastopował Bartosza Gomułkę po długiej akcji. Od tamtego momentu jednak wcale nie dodało to wiatru w żagle Rzeszowianom, lecz przyjezdnym, bo nie minęło dużo czasu, a Projekt prowadził 13:9. W międzyczasie asa serwisowego posłał Gomułka.
Wówczas piłki nie przyjął Michał Potera i trzeba powiedzieć, że w inauguracyjnej partii popełnił kilka błędów. Później choćby w obronie nie zrozumiał się z Vasiną, a w końcówce po przyjęciu Potera piłka powędrowała na stronę gości i Kevin Tillie huknął jak z armaty. Projekt mógł tylko się cieszyć z problemów rywali. Przewaga się utrzymywała, a w końcówce do zwrotu akcji nie doszło. Warszawianie wygrali seta 25:19.
Skoro inauguracja to był pokaz mocy Warszawian, to co powiedzieć o drugim secie? Projekt dosłownie zmiótł Asseco Resovię z powierzchni ziemi. Liderem gości był Tillie, a inni także dokładali cenne punkty. Projekt stopniowo uciekał ekipie ze stolicy Podkarpacia. Kiedy prowadził 15:9, to cierpliwość trenera Massimo Bottiego się skończyła i poprosił o czas. Sytuacja się nie poprawiła.
W ataku szalał Vasina, ale ewidentnie nie miał wsparcia u ospałych kolegów. Zastanawiająca była nawet gra Marcina Janusza, który kilkukrotnie tego dnia w bardzo zły sposób wystawiał piłki. Wymownie ten drugi set się zakończył, bo fatalnie atakował Karol Butryn i oddał rywalom punkt za darmo. Projekt wygrał tę partię 25:15 i trudno było oczekiwać, że gospodarze się jeszcze podniosą.
W trzecim secie od samego początku to ponownie Warszawianie starali się narzucić swoje warunki gry. Początkowo Resovia odpowiadała, ale później Projekt uzyskał czteropunktową przewagę, prowadząc 10:6.
Gospodarze nie zamierzali się poddawać i trzeba tutaj pochwalić kibiców, którzy mimo fatalnej sytuacji, nadal mocno wspierali zespół. Asseco Resovia zmniejszyła stratę do punktu, a zawodnicy wyglądali na nakręconych. Wyróżniał się w ich szeregach Danny Demyanenko.
Czytaj także: Gigant poza pucharami. Dwa lata temu wygrali Ligę Mistrzów
Projekt natomiast nie zamierzał przedłużać meczu. Przy prowadzeniu 15:14 dwa kluczowe punkty zdobył Aleksander Śliwka - w obu przypadkach świetnie atakował. Później Warszawianie kontrolowali sytuację, choć pewne problemy miał Tillie, który dwa razy błędnie atakował, ale tylko raz jego zespół został za to skarcony brakiem punktu.
Ostatecznie Projekt pewnie dowiózł zwycięstwo do końca, wygrywając trzeciego seta 25:20. Rywalizacja o brąz zamknęła się w czterech meczach, a Warszawianie trzeci raz z rzędu zdobyli brązowy medal mistrzostw Polski!
Asseco Resovia Rzeszów - PGE Projekt Warszawa 0:3 (19:25, 15:25, 20:25)