Chwile grozy w finale Ligi Mistrzów. "Podekscytowanie poniosło mnie dalej"

W trzecim secie finałowego starcia Ligi Mistrzów pomiędzy Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn- Koźle a Itasem Trentino (3:0), doszło do groźnego upadku Erika Shojiego. U Amerykanina odezwały się dawne problemy z łydką. Jednak mimo bólu libero był w stanie kontynuować grę. Po meczu 32-latek przyznał, że niezwykle pomocny okazał się doping kibiców.

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle po raz drugi z rzędu wygrała siatkarską Ligę Mistrzów. Podobnie jak przed rokiem, w finale zmierzyła się z Itas Trentino. Tak, jak w Weronie, tak i w Lublanie mistrzowie Polski pokonali włoski zespół 3:0, ponownie zostając najlepszą klubową drużyną w Europie. Mimo pewnego zwycięstwa, w meczu nie brakowało emocji. Szczególnie trzeci set okazał się prawdziwym trillerem. Doszło w nim do niezwykle wyrównanej gry na przewagi, a siatkarze ZAKSY walczyli nie tylko z rywalem, ale też własnymi słabościami.

Zobacz wideo Grosicki zdradza plany na przyszłość. "Jestem po pierwszych rozmowach"

Erik Shoji nie zrezygnował z gry mimo kontuzji. "Podekscytowanie poniosło mnie dalej" 

Po jeden z akcji trzeciej odsłony spotkania, kibice Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle zamarli. Na boisko upadł libero polskiej drużyny, Erik Shoji. Po niedawnej kontuzji Norberta Hubera sympatycy klubu spodziewali się najgorszego. Na szczęście Amerykanin podniósł się i był w stanie kontynuować grę.

Po meczu siatkarz opowiedział w rozmowie z WP SportoweFakty, co było przyczyną chwilowej niedyspozycji. 32-latek przyznał, że w dalszej walce pomógł mu doping kibiców. - Moja łydka zabolała mnie mocno. To problem, z którym borykałem się przez cały rok - powiedział Shoji, po czym dodał: - Jednak ta atmosfera, podekscytowanie poniosło mnie dalej. Teraz już jest w porządku.

Mistrzostwa Europy w siatkówce. Kraków, mecz Polska - SerbiaŚwiderski podaje nowe informacje o gospodarzach MŚ. "Ciągle pojawia się coś nowego"

Mimo że Amerykanin uznawany jest za jednego z najlepszych libero na świecie, to niedzielny finał był jego pierwszym w Lidze Mistrzów. I już w debiutanckiej próbie sięgnął po trofeum. - Miałem już parę medali wcześniej. W ten rok wchodziłem jednak z chęcią walki jako drużyna. Mówiono: "Nie ma szans, żeby ZAKSA wygrywała, zmienili niemal wszystkich". Walczyliśmy, pracowaliśmy bardzo ciężko i nie mogę być bardziej szczęśliwy - kontynuował Shoji. 

Amerykanin poinformował również, że nie planuje zmiany barw i w przyszłym sezonie nadal będzie występował w polskiej lidze. - Środowisko, drużyna, organizacja, wszystko tu mi się bardzo podoba. Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Już nie mogę się doczekać następnego roku - zakończył 32-latek.

Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl

Wilfredo Leon pracuje z Nikolą Grbiciem w Sir Safety PerugiaTrzy miesiące do MŚ, a Leon wciąż się zastanawia ws. zabiegu

Erik Shoji trafił do Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle w 2021 roku. Wcześniej nie występował na polskich boiskach. Amerykanin reprezentował głównie barwy rosyjskich i niemieckich klubów, w których odnosił duże sukcesy. W 2018 roku wraz z Fakieł Nowy Urengoj sięgnął po brązowy medal Klubowych Mistrzostw Świata. Z kolei złoto Ligi Mistrzów z ZAKSĄ nie było jego pierwszym medalem na tej imprezie. W 2015 roku 32-latek wraz z Berlin Recycling Volleys zajął trzecie miejsce w prestiżowych rozgrywkach. 

Więcej o: