Świderski podaje nowe informacje o gospodarzach MŚ. "Ciągle pojawia się coś nowego"

Do końca maja zostanie rozstrzygnięte, gdzie w Polsce odbędą się mecze tegorocznych mistrzostw świata mężczyzn - mówi prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Sebastian Świderski. Dodaje, że udało się rozwiązać kwestię problemu dostępności branych pod uwagę hal w terminie turnieju, ale nie wszystko jeszcze jest jasne. - Diabeł tkwi w szczegółach - zaznacza działacz.

Do rozpoczęcia mistrzostw świata siatkarzy, których Polska będzie współorganizatorem, zostały zaledwie trzy miesiące, a wciąż nie ogłoszono, w jakich miastach zagości ta impreza. Od ubiegłego tygodnia wiadomo już, że pod uwagę brane są trzy lokalizacje - Katowice, Częstochowa i Gliwice - choć nikt oficjalnie nie chce tego potwierdzić. Z informacji Sport.pl wynika, że "pewniakiem" jest pierwsze z wymienionych miast i brana jest pod uwagę opcja, by samodzielnie podjęło się tej roli. Rozpatrywany jest również wariant połączenia z którymś z dwójki pozostałych.

Zobacz wideo W Polsce szykuje się siatkarskie święto. Premier ogłosił, że nasz kraj przejmie organizację mistrzostw świata zamiast Rosji

"Ciągle pojawia się coś nowego"

Sebastian Świderski w rozmowie z grupą dziennikarzy jedynie wykluczył, że tegoroczny czempionat siatkarzy zawita do Krakowa, Wrocławia oraz położonej na granicy Sopotu i Gdańska Ergo Areny. Potwierdził też, że zrezygnowano z pomysłu rozegrania meczu na Stadionie Narodowym w Warszawie. Na pytanie, ile opcji jest analizowanych, odparł z uśmiechem, że zarówno taka z jednym miastem, dwoma, jak i trzema. Całkiem na poważnie zaś podał, do kiedy ma zapaść ostateczna decyzja w tej sprawie.

- Do końca miesiąca się to wyjaśni. Rozmowy są trochę trudne, trochę łatwe, trochę przewrotne. Ciągle coś się zmienia, ciągle pojawia się coś nowego. Nie chcę wchodzić w szczegóły, bo też nie powinno się wyciągać na zewnątrz niektórych rzeczy. Natomiast jestem spokojny, bo udało się uporać z problemami natury organizacyjnej, czyli kalendarzem poszczególnych hal. Nie będzie trzeba się posiłkować mniejszymi ze względu na zajętość większych obiektów. Ale diabeł tkwi w szczegółach - zakończył nieco tajemniczo prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

Dopytywany, czy owe szczegóły oznaczają kwestie finansowe, odparł, że nie tylko. Więcej na ten temat jednak nie chciał zdradzić.

Sprawa licencji za 10 mln euro załatwiona

Polska razem ze Słowenią przejęły organizację męskiego mundialu, który odbędzie się na przełomie sierpnia i września w trybie awaryjnym. Impreza została odebrana Rosji w związku z inwazją na Ukrainę. Szef krajowej federacji potwierdził, że sprawa kosztującej 10 mln euro licencji dotyczącej organizacji tego turnieju jest już załatwiona. Czy Polska mogła liczyć na jakiś upust w związku z tym, że przejęła goszczenie u siebie większej części turnieju zaledwie na cztery miesiące przez jego inauguracją?

- Trudno to nazwać upustem. Pamiętajmy, że mistrzostwa świata po zmianach zyskały zupełnie inną strukturę - będzie mniej meczów niż początkowo zakładano. Będzie też większe ryzyko, że gospodarz nie będzie grał w dalszej fazie turnieju u siebie. Ale myślę, że ta okrojona formuła nie jest zła. Przypomina tę piłkarską. Po wyjściu z grupy niestety w każdym meczu trzeba będzie grać o wszystko. Za to nie będzie - jak to bywało w niektórych mistrzostwach - kombinowania, na kogo lepiej trafić, a na kogo nie - analizował Świderski.

Od ponad miesiąca trwa zaś oczekiwanie na oficjalne potwierdzenie, że trzecim współgospodarzem rozpoczynającej się 26 sierpnia imprezy będą Włochy. Prezes PZPS w niedzielę był w Lublanie na finale Ligi Mistrzów i przy tej okazji spotkał się z przedstawicielami władz Europejskiej Konfederacji Piłki Siatkowej (CEV) oraz światowej federacji (FIVB), których pytał o tę kwestię.

- Nie chciano mi nic powiedzieć. Gdzieś w kuluarach wszyscy oczywiście o tym mówią - zaznaczył były reprezentant Polski. 

Więcej o: