Przygoda Kyliana Mbappe z Paris Saint-Germain dobiega końca. Mistrzowie Francji robili wszystko, co w ich mocy, by zatrzymać gwiazdę. Kusili go nie tylko gigantyczną podwyżką, ale nawet dopuszczali się szantażu. Ostatecznie piłkarz pozostał nieugięty i z końcem czerwca opuści Parc des Princes. Najbardziej bolesny dla władz kluby jest jednak fakt, że nie zarobią na tym transferze ani grosza. Kontrakt 25-latka wygasa z końcem sezonu, dlatego też potencjalny pracodawca pozyska go całkowicie za darmo. Mimo wszystko PSG chce zapewnić sobie zysk z tej transakcji.
Już kilka tygodni temu media donosiły, że mistrzowie Francji naciskają, by zawodnik zrzekł się premii lojalnościowej, którą winne są mu władze klubu. Mowa o 80 mln euro. I rzekomo Mbappe zgodził się na takie rozwiązanie, ponieważ chce pozostać w dobrych stosunkach z działaczami. Okazuje się jednak, że tym wciąż mało.
Wyszli z kolejną propozycją. Chcą, by piłkarz jeszcze bardziej zrekompensował im odejście. Jak donoszą dziennikarze "The Athletic", paryżanie oczekują procentu od premii, jaką Mbappe otrzyma za podpisanie kontraktu z nowym pracodawcą. Mowa o Realu Madryt, który jest głównym faworytem do zatrudnienia. Nie podano jednak jaka kwota zadowoliłaby PSG. Fabrizio Romano donosił, że piłkarz otrzyma około 100 mln euro za złożenie podpisu pod umową.
I jak podkreślają dziennikarze "The Athletic", żądania paryżan mogą nieco skomplikować kwestię transferu. "Wszystko przez fakt, że Mbappe i PSG nie ustaliły jeszcze pełnych szczegółów ekonomicznych jego odejścia" - czytamy.
Jak na razie informacje o transferze do Madrytu nie zostały potwierdzone. Ostatnio dziennikarze próbowali wyciągnąć coś od Mbappe podczas konferencji prasowej przed meczem Francji, ale ten zagrał im na nosie. - Nie mam nic do ogłoszenia. W dniu, w którym będę miał coś do powiedzenia, powiem to, ale do tego czasu nie ma nic do powiedzenia - wypalił.
Obecny sezon jest kapitalny w wykonaniu gwiazdy PSG. Rozegrał 37 meczów, zdobywając 38 bramek i osiem asyst.