Lewandowski skończył męki Bayernu. Gikiewicz w końcu pokonany

Bayern Monachium bardzo męczył się z Augsburgiem przed własną publicznością, do przerwy nie oddał nawet celnego strzału, ale ostatecznie wygrał 1:0. Jedynego gola w 82. minucie z rzutu karnego zdobył Robert Lewandowski.

Piłkarze Bayernu Monachium mieli przynajmniej dwa ważne powody do olbrzymiej motywacji, by wygrać sobotni pojedynek. Przede wszystkim w środku tygodnia przegrali po słabej grze na wyjeździe z Villarrealem 0:1 i chcieli zrehabilitować się przed swoimi kibicami. Tym bardziej, że po raz pierwszy w tym sezonie na Alianz Arenie było aż 75 tysięcy widzów. W dodatku Bayern w pierwszej rundzie przegrał w listopadzie ubiegłego roku na wyjeździe z Augsburgiem 1:2. Wtedy jedynego gola dla mistrzów Niemiec zdobył Robert Lewandowski

Zobacz wideo Analizujemy rywali Polaków na MŚ. Na to musi być gotowy Czesław Michniewicz

Jerzy BrzęczekBrzęczek ustawia Klimenta do pionu. Wisła Kraków nad przepaścią

Bayern do przerwy bez celnego strzału na bramkę! Lewandowski zablokowany

W pierwszej połowie Bayern Monachium zawiódł swoich kibiców. Grał słabo w ofensywie, nie stworzył 100 proc. okazji, nie oddał celnego strzału. Mistrzowie Niemiec grali jednostajnym tempem, schematycznie, bez przyspieszenia, zaskoczenia rywali. Ostatni raz Bayern nie oddał celnego strzału do przerwy w dwóch meczach z rzędu trzynaście lat temu - w 2009 roku. Wtedy pod wodzą Jurgena Klinsmanna nie zrobił tego w meczach z Barceloną oraz Arminią Bielefeld.

Augsburg grał bardzo dobrze, mądrze się bronił. W dodatku miał w tej części dwie dobre szansę na zdobycie prowadzenia, ale brakowało odpowiednich decyzji w polu karnym.

Robert Lewandowski w pierwszej połowie oddał tylko jeden strzał - z rzutu wolnego z 18 metrów, ale został zablokowany. Reprezentant Polski był mało widoczny, nie dostawał piłek w pole karne. Poirytowany postawą swoich kolegów (kilka razy swoimi gestami pokazywał im, jak mają grać), często wracał się przed pole karne czy nawet do środka boiska, by dostać podanie. Lewandowski w piątej minucie wyszedł sam na sam z Rafałem Gikiewiczem, ale źle sobie wypuścił piłkę.

Fot. Matthias Schrader / AP

Do przerwy najlepszym z Polaków był Robert Gumny, który świetnie radził sobie na prawej stronie defensywy. Dobrze czytał grę rywali, nie przegrywał pojedynków jeden na jeden i miał kilka przechwytów i odbiorów.

Ależ parady Rafała Gikiewicza

Już po sześćdziesięciu sekundach drugiej połowy Bayern mógł objąć prowadzenie. Po składnej akcji prawą stronę, podanie na dziesiątym metrze otrzymał Lewandowski, strzelał głową, ale kapitalną paradą popisał się Gikiewicz. Polski bramkarz bardzo dobrze obronił też w 63. minucie mocny strzał Kimmicha z 20 metrów. Chwilę później goście stracili Gumnego. Polski obrońca trzymał się za mięsień dwugłowy w momencie opuszczania boiska.

W 82. minucie zawodnicy Augsburga mieli jeszcze większy powód do niezadowolenia. W niegroźnej sytuacji zagrali ręką w polu karnym i sędzia po analizie VAR podyktował jedenastkę. Robert Lewandowski strzelił mocno, w przeciwny róg w który rzucił się Gikiewicz. Dla polskiego napastnika to 32. bramka w tym sezonie w Bundeslidze.

W ostatnich minutach faworyci mogli podwyższyć wynik, ale Gikiewicz wygrał pojedynek sam na sam z Comanem, a Kimmich trafił zza pola karnego w poprzeczkę.

Po tej wygranej Bayern Monachium ma 69 punktów i cały czas dziewięć przewagi nad Borussią Dortmund. Augsburg zajmuje czternaste miejsce (32 punkty). We wtorek Bayern w rewanżowym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów podejmie Villarreal.

Cudowny gol w TajlandiiWyborna bramka. Rywale zastygli z wrażenia i nic nie zrobili [WIDEO]

Bayern Monachium - Augsburg 1:0 (0:0)

Bramka: Lewandowski (82. karny)

Więcej o: