Kibice nagle zaczęli śpiewać dla Matty'ego Casha. Sensacyjny wynik na Old Trafford!

Manchester City pokonał na wyjeździe Chelsea 1:0 w hicie szóstej kolejki Premier League. Równolegle na Old Trafford prawdziwą sensację sprawiła Aston Villa, która wygrała z Manchesterem United 1:0, a 90 minut w jej barwach rozegrał Matty Cash.

O Mattym Cashu jest w ostatnim czasie głośno ze względu na jego starania o polski paszport, co może skutkować również powołaniem do reprezentacji Polski. Piłkarsko jednak Cash na razie musi się skupić na występach w Aston Villi, a w sobotę miał spore powody do zadowolenia. Jego drużyna sprawiła sporą niespodziankę, pokonując na wyjeździe Manchester United 1:0, a 24-letni prawy obrońca pokazał się z dobrej strony.

Zobacz wideo Wielki powrót Cristiano Ronaldo. "Lepiej nie mógł sobie tego wymarzyć"

Cash pomógł swoim kolegom utrzymać czyste konto, a do tego był bliski asysty, gdy po jego akcji świetną szansę zmarnował Matt Targett. Od Sofascore otrzymał solidną notę 7,2, rozgrywając pełne 90 minut i oglądając w tym czasie żółtą kartkę. Na cześć Casha fani Aston Villi śpiewali na Old Trafford przyśpiewkę pt. "The Polish Cafu".

Bohaterem Aston Villi był jednak Kortney Hause, który w 88. minucie strzelił zwycięskiego gola dla "The Villans" po rzucie rożnym. W doliczonym czasie gry do remisu mógł doprowadzić Bruno Fernandes, który jednak koszmarne pomylił się z rzutu karnego, posyłając piłkę wysoko w trybuny Old Trafford.

Po raz pierwszy od swojego powrotu na Old Trafford do siatki nie trafił Cristiano Ronaldo i tym bardziej zaskakuje to, że to nie były gracz Realu Madryt i Juventusu podszedł do piłki ustawionej na 11. metrze przy niekorzystnym dla Manchesteru United wyniku.

Piękne dośrodkowanie Matty'ego Casha w meczu z ChelseaMatty Cash dał próbkę swoich możliwości. Może już niedługo tak w reprezentacji Polski [WIDEO]

Rewanż za finał LM. City lepsze od Chelsea

Po raz pierwszy od ostatniego finału Ligi Mistrzów w Porto, w którym Chelsea pokonała Manchester City 1:0, oba zespoły spotkały się ponownie na boiskach Premier League. Na Stamford Bridge, mimo świetnie zapowiadającego się spotkania, wielkich emocji nie było. 

Uznawana za nieznacznego faworyta tej konfrontacji Chelsea zawiodła na całej linii. Zespół Thomasa Tuchela nie oddał nawet ani jednego celnego strzału na bramkę Edersona, a goście swoją przewagę udokumentowali decydującą bramką zdobytą tuż po przerwie, gdy Edouarda Mendy'ego po indywidualnej akcji zaskoczył Brazylijczyk Gabriel Jesus. 

Dzięki tej wygranej Manchester City zrównał się punktami (13) z Chelsea i Manchesterem United, awansując na drugie miejsce w tabeli. O 18:30 przed szansą na odskoczenie najgroźniejszym rywalom stanie Liverpool, który zagra na wyjeździe z Brentford.

Więcej o: