Fernandes chciał w 94. minucie zostać bohaterem! "Oszustwo" [WIDEO]

- Nie ma mowy, że on naprawdę tego spróbował, płaczę - piszą kibice o zachowaniu Bruno Fernandesa z 94. minuty meczu Manchester United - West Ham United (0:1). Inni oskarżają Portugalczyka o próbę oszustwa.

Gol Manuela Lanziniego z 9. minuty zdecydował o tym, że do 1/8 finału Pucharu Ligi Angielskiej awansował West Ham United, który pokonał Manchester United na Old Trafford (w weekend w Londynie lepsze okazały się "Czerwone Diabły", które wygrały 2:1 po meczu z szaloną końcówką). Podopieczni Ole Gunnara Solskjaera dominowali przez resztę spotkania, mieli ponad 60 proc. posiadania piłki i oddali prawie 30 strzałów, ale mimo to nie udało im się doprowadzić do dogrywki - choć, jak pokazał Bruno Fernandes, bardzo im na tym zależało.

Zobacz wideo

Bruno Fernandes chciał być sprytny. Nie wyszło

W 94. minucie miał miejsce rzut sędziowski, który w ten sposób chciał oddać piłkę West Hamowi - rzucił ją na murawę, a wtedy Bruno Fernandes - chyba z desperacji - ruszył, przejął ją i pognał na bramkę West Hamu (której strzegł Alphonse Areola, Łukasz Fabiański znalazł się poza kadrą meczową), strzelając gola.

Arbiter jednak przerwał grę, a rzut sędziowski powtórzono, ku zdziwieniu Fernandesa (a niedługo potem spotkanie się skończyło). - Nie ma mowy, że on naprawdę tego spróbował, płaczę ze śmiechu - pisze jeden z kibiców, podczas gdy inni zwracają uwagę na to, że zachował się niesportowo i oskarżają go o oszustwo tak jak np. Jacob Steinberg, dziennikarz "Guardiana".

- To naprawdę frustrujące i rozczarowujące, by odpaść z rozgrywek na tak wczesnym etapie... Pora na refleksję, by się poprawić i walczyć w innych rozgrywkach - napisał po meczu na Twitterze Fernandes. 

Więcej o: