Zawrzało po półfinale Ligi Mistrzów. "Spisek"

Final Ligi Mistrzów nie dla Bayernu Monachium. Bawarczycy zremisowali w rewanżu 1:1 i polegli 5:6 w dwumeczu. Nie brakowało w tym spotkaniu kontrowersji, co rozwścieczyło Niemców. Piszą wprost, że cała uwaga skupia się nie na piłkarzach, a na sędzim Joao Pinheiro. Zdaniem "Bilda" legendarny piłkarz węszy nawet spisek.
Fot. Kai Pfaffenbach / REUTERS

W dwumeczu Bayern - PSG w półfinale Ligi Mistrzów było wszystko - piękne gole, powroty i kontrowersyjne decyzje. Pierwsze spotkanie tych dwóch ekip, zakończone zwycięstwem Paryżan 5:4, zachwyciło. W związku z tym kibice zacierali sobie ręce przed rewanżem. Choć w drugim spotkaniu nie padło tyle goli (1:1), część oglądających nie ma na co narzekać.

Zobacz wideo Dziś to wyblakły klasyk, ale kiedyś to się działo. "Szukali się po dworcach"

Kontrowersje wokół meczu Bayern - PSG w Lidze Mistrzów

Część, bo w rewanżowym spotkaniu doszło do wielu kontrowersji, a najbardziej wściekli są sympatycy niemieckiego klubu. "Bild" rozpisuje się szerzej na ten temat i stwierdza wprost, że uwaga podczas tego meczu skupia się na sędzim Joao Pinheiro, dla którego to był dopiero 15. występ w Lidze Mistrzów i pierwszy półfinał. "Skandal sędziowski" - grzmią w najnowszej publikacji.

Niemiecki dziennik wypunktował, że w 28. minucie Nuno Mendes, który miał już na swoim koncie żółtą kartkę, odbił piłkę ręką, którą miał wyciągniętą do przodu. Wściekli piłkarze z Bawarii domagali się drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartki dla gwiazdy PSG, ale sędzia... dopatrzył się zagrania ręką przez Konrada Laimera i dyktuje rzut wolny dla Paryżan, najprawdopodobniej po interwencji czwartego arbitra. Zdaniem serwisu to była błędna decyzja, a Austriak zagrał piłkę brzuchem i udem.

Media: Legenda węszy spisek

To rozwścieczyło legendarnego Michaela Ballacka, który - jak podaje "Bild" "podejrzewa spisek przeciwko Bayernowi". - To była sytuacja, która zmieniła losy meczu. To pierwszy raz, kiedy czwarty sędzia interweniował w takiej sytuacji. Miałem wrażenie, że nie chcieli pokazać drugiej żółtej kartki. Takie jest moje odczucie jako kibica. Mówię to całkiem otwarcie. Czasami szuka się sytuacji, które zapobiegną potoczeniu się meczu w jedną lub drugą stronę. Nie chcę go o nic oskarżać, ale sytuacja nie uzasadniała podjęcia takiej decyzji - powiedział w DAZN (cyt. za "Bildem").

Manuel Grafe w rozmowie z "Bildem" powiedział wprost. - To jest rzut karny i zawsze musi być rzutem karnym, ponieważ jest to celowy ruch w kierunku piłki - oświadczył. Serwis ponadto dodaje, że międzynarodowa organizacja zajmująca się zmianami w przepisach (IFAB) twierdzi, że "jeśli piłka jest zagrana przez kolegę z drużyny i nie zmierza w kierunku bramki, nie jest to rzut karny".

Zobacz też: Sensacja w Lidze Mistrzów. Tego nie zrobiliby Messi, Neymar i Mbappe

Z kolei Max Eberl, dyrektor sportowy Bayernu Monachium po meczu stwierdził: - Mogliśmy podjąć błędne decyzje w jednej lub dwóch sytuacjach. Ktoś inny na boisku również mógł podjąć jedną lub dwie błędne decyzje. Moim zdaniem, Mendesowi powinna zostać pokazana żółto-czerwona kartka. Wtedy mecz potoczyłby się inaczej - oświadczył.

Zanim doszło do tych wszystkich kontrowersji, PSG zdążyło wyjść na prowadzenie za sprawą Ousmane Dembele. Zdobywca Złotej Piłki otrzymał kapitalne podanie od Chwiczy Kwaracchelii i pokonał Manuela Neuera silnym strzałem pod poprzeczkę. Z kolei Bayern był bardzo długo bezradny w ataku. Dopiero Harry Kane wyrównał w doliczonym czasie gry, ale ten gol padł za późno i ostatecznie to PSG zmierzy się z Arsenalem w finale Ligi Mistrzów 30 maja. Mecz rozegrany będzie w Budapeszcie. Z kolei jeśli chodzi o Bayern, to "Bild" podsumowuje to cytatem: "Marzenia o trofeum i zdobyciu trzeciej potrójnej korony dla klubu legły w gruzach!" - czytamy.

Więcej o: