Piłkarze Bayernu Monachium zawiedli swoich kibiców i w rewanżowym meczu półfinałowym Ligi Mistrzów zremisowali przed własną publicznością 1:1 (0:1) z PSG. Już w trzeciej minucie gola dla gości zdobył Ousmane Dembele, a wyrównał Harry Kane dopiero w piątej minucie doliczonego czasu gry drugiej połowy. W Paryżu gospodarze wygrali 5:4 i to oni awansowali do finału Champions League.
W Niemczech może rozpętać się burza po sytuacji z 31. minuty, kiedy Joao Neves zagrał piłkę ręką w polu karnym, ale sędzia główny - Portugalczyk Joao Pinheiro nie podyktował rzutu karny. Nie pobiegł też sprawdzić tej sytuacji na powtórce. Po meczu głos zabrał zdenerwowany Vincent Kompany, trener Bayernu Monachium.
- To oczywiście trudne do przełknięcia, przegraliśmy minimalnie. Dorównaliśmy PSG, a o wyniku takich meczów decydują drobne szczegóły. Pierwsza połowa była dobra, czułem, że to my byliśmy lepszą drużyną i wchodziliśmy w strefy, w których jesteśmy niebezpieczni, ale PSG bardzo dobrze broniło dośrodkowań - powiedział Kompany (cyt. za fcbayern.com).
Belgijski szkoleniowiec dodał, że chociaż stwarzali groźne sytuacje, nie pozwolili im oddać decydującego strzału. - Podstawą jest zawsze energia, którą drużyna ponownie pokazała. Niestety nie jesteśmy w finale. Musimy przyznać, że graliśmy przeciwko świetnym przeciwnikom. Liga Mistrzów na razie się dla nas skończyła, ale będą kolejne chwile, kolejne okazje i to też jest dla mnie wielką motywacją. Poziom obu drużyn był bardzo, bardzo wysoki. PSG ma ogromną jakość, to prawdopodobnie najlepsza drużyna w Europie w ostatnich dwóch latach. Graliśmy z nimi już pięć razy - wygraliśmy dwa razy, przegraliśmy dwa razy i raz zremisowaliśmy. Muszę powiedzieć, że próbowaliśmy wszystkiego. Gratulacje dla PSG, ale spróbujemy jeszcze raz - zakończył.
Zobacz także: Było 4:0, kiedy Pajor weszła na boisko. W końcu nadeszła 86. minuta
PSG w finale Ligi Mistrzów zagra z Arsenalem. Pojedynek rozpocznie się w sobotę, 30 maja o godz. 18 w Budapeszcie.