Najbiedniejsi milionerzy grożą strajkiem. Elita rusza po swoje

Michał Kiedrowski
Aryna Sabalenka
IPA/SIPA USA/PressFocus

Pomysł, że milionerzy i milionerki chcą strajkować, może wydawać się kuriozalny, ale historia sportu pokazuje, że to znakomita droga, by zdobyć znaczącą podwyżkę. Nic dziwnego, że postanowili na nią wkroczyć tenisiści i tenisistki.

Organizatorzy wielkoszlemowego turnieju French Open ogłosili wysokość tegorocznych nagród i się zaczęło. Najlepsi tenisiści i tenisistki najpierw wystosowali list, w którym wyrazili swoje głębokie rozczarowanie. Pula nagród wzrosła bowiem jedynie o 9,53 procent w porównaniu do ubiegłorocznej. Tenisiści i tenisistki podzielą między siebie 61,723 milionów euro. Oczywiście suma jest gigantyczna i  właściwie trudno znaleźć w sporcie pojedyncze turnieje, które oferowałyby zawodnikom tak wiele. Nawet w golfie, który jest najbardziej porównywalnym sportem do tenisa. W rozegranym w ubiegłym miesiącu wielkoszlemowym turnieju Masters w Auguście do podziału było 22,5 mln dolarów, choć tu trzeba zaznaczyć, że w golfie kobiety mają swoje oddzielne turnieje i dużo niższe nagrody. W wielkoszlemowych turniejach wynoszą one 8-12 mln. I jeszcze jedno: zwycięzcy w golfie są lepiej opłacani. Rory McIlroy za wygranie Masters zarobił 4,5 mln dolarów (3,8 mln euro), podczas gdy zwycięzcy tenisowego Roland Garros w singlu mogą wzbogacić się o skromniejszą sumę – 2,8 mln euro. 

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...