Lechia Gdańsk nie wygrała żadnego z ostatnich czterech meczów. Gdańszczanie przegrali z Wisłą Płock (0:1), zremisowali 1:1 z grającym w dziesiątkę Piastem Gliwice, przegrali z Rakowem po golu w końcówce (1:2) i przegrali aż 1:3 z grającym w dziesiątkę Radomiakiem Radom. Lechia gra beznadziejnie i jeżeli przegra najbliższy mecz z Widzewem, to znajdzie się w strefie spadkowej.
Część kibiców Lechii łudzi się, że klub wciąż może odzyskać pięć punktów, których odjęciem został ukarany przed startem obecnego sezonu. Na Twitterze pojawił się wpis agenta piłkarskiego Macieja Gałata, który napisał: "Ja już mam info, że na 99 procent dostaną swoje 5 punktów...". Dyskusja rozgorzała więc na nowo.
Problem w tym, że jak się dowiedział dziennikarz Piotr Potępa z serwisu igol.pl... na razie nie ma żadnej sprawy przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu w Lozannie (CAS). A to jego nazwa najczęściej padała w kontekście możliwego uchylenia kary dla Lechii.
"Popytałem w temacie -5 punktów dla Lechii. Z tego, co udało mi się dowiedzieć, wynika, że:
- Sprawa nie jest rozpatrywana w Lozannie. Wczorajszy mecz sprawił, że zainteresowanie straciła też UEFA, bo Lechia raczej wypisała się z walki o europejskie puchary. Kara -5 punktów zostanie podtrzymana do końca sezonu"
Czy to oznacza, że nadzieje kibiców z Gdańska na odzyskanie punktów przez Lechię umarły bezpowrotnie? Niekoniecznie. Gdańszczanie w styczniu ogłosili, że zaskarżyli decyzję PZPN o odjęciu punktów do Sądu Najwyższego. Tylko że wydaje się wątpliwe, żeby SN rozpatrzył tę sprawę w tak szybkim czasie. Sezon w końcu kończy się już w tym miesiącu.
A gdyby wyrok ws. Lechii zapadł np. w połowie kolejnego sezonu i byłby on korzystny dla klubu, to doszłoby do ogromnego chaosu organizacyjnego - zwłaszcza, gdyby oznaczało to zmianę spadkowicza/pucharowicza. Lechia zapewne miałaby prawo ubiegać się o spore odszkodowanie.