Reprezentant Polski na wylocie z klubu Serie A. Zderzył się ze ścianą

Kłopoty Filipa Marchwińskiego zdają się nie mieć końca. Najpierw piłkarz Lecce stracił niemal rok z powodu kontuzji, a teraz nie widnieje w planach trenera Eusebio Di Francesco. Sytuację wychowanka "Kolejorza" w dość ostrych słowach skomentował dziennikarz calciolecce.it Alessio Amato. - Nie prezentuje poziomu Serie A - stwierdził w rozmowie z Przeglądem Sportowym.
Filip Marchwiński
fot. YT @uslecceofficial

Filip Marchwiński był przez lata uważany za jeden z największych talentów w polskiej piłce nożnej. Wychowanek Lecha Poznań latem 2024 roku podpisał kontrakt z włoskim Lecce, a na konto "Kolejorza" wpłynęły 3 miliony euro. Kariera młodego Polaka miała nabrać rozpędu na Półwyspie Apenińskim, a Lecce miało wynieść go na salony.

Zobacz wideo Dziś to wyblakły klasyk, ale kiedyś to się działo. "Szukali się po dworcach"

Marchwiński nie figuruje w planach Włochów. "Nie prezentuje poziomu Serie A"

Życie miało jednak inny plan na zawodnika, który debiutował w Ekstraklasie w wieku zaledwie 16 lat. Dwukrotny reprezentant Polski wystąpił w barwach włoskiej drużyny w zaledwie trzech meczach - dwóch w Pucharze Włoch i w jednym spotkaniu Serie A. Łącznie uzbierał 106 minut, a od 24 września nie pojawił się na boisku ani razu.

Najpierw Marchwiński mierzył się z kontuzją stawu skokowego, a gdy już wrócił do kadry meczowej, minęły zaledwie trzy miesiące, aż znów wypadł z gry. Tym razem podczas treningu zerwał więzadła krzyżowe w kolanie, co wykluczyło go z uprawiania sportu na niemal rok. I choć piłkarz wrócił do treningów z drużyną i widnieje w kadrze meczowej, to trener Eusebio Di Francesco nie daje mu wejść na murawę choćby na minutę.

- Był najdroższym nabytkiem tamtego okna transferowego. Starano się wkomponować go w drużynę, ale już w pierwszych meczach było widać u tego zawodnika zbyt mało odwagi i zbyt lekkie podejście do gry - stwierdził dziennikarz calciolecce.it Alessio Amato w rozmowie z Przeglądem Sportowym.

- Marchwiński trenuje regularnie z drużyną od października zeszłego roku. Okazji, by wprowadzić go na boisko, było wiele, na przykład wtedy, kiedy wynik meczu był już rozstrzygnięty. Trener często wykorzystywał jednak tylko cztery zmiany z pięciu możliwych - dodał.

Na ten moment wszystko wskazuje na to, że Marchwiński będzie musiał zmienić klub, jeśli chce ratować swoją karierę. 24-letni ofensywny pomocnik jest z Lecce związany kontraktem obowiązującym do 2028 roku, ale Włosi raczej bez żalu się go pozbędą.

- Kontuzje oraz problemy z adaptacją do włoskiego futbolu zajęły trochę czasu w skali dwóch sezonów, ale Lecce po prostu wcale nie korzystało z jego usług. Możemy powiedzieć, że klub uznał, iż nie prezentuje on poziomu Serie A - powiedział Amato.

Filip Marchwiński najwięcej spotkań w swojej seniorskiej karierze rozegrał w barwach Lecha Poznań. Debiut zanotował 16 grudnia 2018 roku w starciu z Zagłębiem Sosnowiec, w którym udało mu się nawet wpisać na listę strzelców. Łącznie w "Kolejorzu" pojawił się na murawie 166-krotnie i zdobył 28 bramek oraz zanotował 11 asyst. Z poznańskim klubem sięgnął po mistrzostwo Polski w 2022 roku.

Zobacz też: Sensacyjne powołanie do reprezentacji? Boniek wprost: "Nie twórzmy mitu"

Więcej o: