Motor Lublin wciąż nie może być pewny swojej przyszłości. Zespół Mateusza Stolarskiego zremisował 1:1 z Rakowem Częstochowa i aktualnie zajmuje ósme miejsce w Ekstraklasie. W tym momencie Motor ma pięć punktów przewagi nad strefą spadkową i jednocześnie traci trzy punkty do strefy pucharowej. Przy okazji wspomnianego spotkania Motoru z Rakowem można było zauważyć, że murawa na stadionie nie jest w najlepszym stanie. Motor przekazał w komunikacie, że wstrzymał sprzedaż biletów na mecz z Lechem Poznań i nie wyklucza, że to starcie odbędzie się na innym stadionie.
Nie da się tego odebrać inaczej - w ten sposób Motor stara się wywrzeć nacisk na władzach Lublina, by te wymieniły murawę. Łukasz Olkowicz, dziennikarz "Przeglądu Sportowego Onet" ogłosił w programie "Moc Futbolu" w Kanale Sportowym, że Zbigniew Jakubas, właściciel Motoru, nie chce wymieniać murawy z własnych kosztów. Nie zrobi więc tego, co Robert Dobrzycki jakiś czas temu, opłacając wymianę murawy na obiekcie Widzewa Łódź.
- Jakubas nie czuje się właścicielem stadionu. Murawa jest fatalna, bardzo mocno utrudnia Motorowi robotę - przekazał dziennikarz. Warto w tym momencie zaznaczyć, że Motor nie jest właścicielem stadionu, a jedynie płaci za jego wynajem do Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji "Bystrzyca".
Wcześniej Jakubas mówił w wywiadzie z Radiem ZET, że chciałby rozbudować stadion w Lublinie. - Dziś Motor Lublin Arena jest za mała. Lublin potrzebuje stadionu na 20 tysięcy kibiców. Analizujemy, czy rozbudowa jest możliwa. Zleciłem pracę architektom, którzy projektowali Stadion Narodowy. W przypadku stadionu jestem otwarty na dialog z miastem - tłumaczył biznesmen.
Aktualny stan murawy w Lublinie nie podoba się też Mateuszowi Stolarskiemu. - Wizualnie jest lepiej. Dostosowujemy się do murawy, natomiast gdyby ktoś mnie zapytał o to, co ja o tym sądzę i mógłbym się wypowiedzieć na ten temat, to przekazałbym, że murawa stadionu po prostu nadaje się do wymiany - mówił trener Motoru Lublin.
Zobacz też: Wiadomo, gdzie i kiedy odbędzie się pogrzeb Jacka Magiery
To nie pierwszy raz, gdy Motor Lublin ma problemy z MOSiR-em. Dawniej Goncalo Feio starł się z tą instytucją przy okazji przygotowań do rundy wiosennej w II lidze.
- Mam obiecane dwa mecze na płycie głównej w okresie przygotowawczym. Wczoraj i dzisiaj. Wczoraj graliśmy, a dzisiaj nie mogliśmy, bo padał śnieg. W innych miastach mogą odśnieżyć boisko, u nas nie. Wokół Motoru jest wiele osób nieżyczliwych, byłych pracowników, którzy ingerują w pracę klubu i ludzi z MOSiR-u, którzy wolą gości na tym stadionie inne eventy i kadry, niż Motor Lublin - mówił Feio w nagraniu z lutego 2023 r., którego klub nie chciał opublikować.
"Zwracamy uwagę, że przekazane przez Pana Feio informacje dot. przedmiotowego sparingu są nieprawdziwe" - zareagował Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji.