Sądne dni Barcelony i Realu. "Trzeba będzie umierać"

Dariusz Wołowski
O losie Barcelony i Realu w tym sezonie zdecydują dwa najbliższe dni. Jeśli obie hiszpańskie potęgi pożegnają Ligę Mistrzów, frustracja sięgnie zenitu. Potem wszystkie oczy zwrócą się ku La Lidze. Ale i dla Królewskich, i dla Blaugrany ligowy tytuł będzie tylko nagrodą pocieszenia.
Fot. Gonzalo Fuentes / REUTERS

Zakrwawiona twarz Kyliana Mbappe miała być dowodem, że w 89. min piątkowego meczu z Gironą (1:1) Realowi należał się rzut karny, po tym jak obrońca gości Vitor Reis uderzył Francuza łokciem. Ale sędzia jedenastki nie podyktował, czym wywołał oburzenie w Madrycie. Nikt nie ma wątpliwości, że dwa punkty stracone w piątek mogą okazać się rozstrzygające w walce o mistrzostwo Hiszpanii.

Zobacz wideo Kosecki o Lewandowskim: Robert powinien zostać w reprezentacji i walczyć

Real bez szans na tytuł w La Liga?

Następnego dnia Barcelona pokonała Espanyol 4:1 w derbach i uciekła Realowi na dziewięć punktów. Do końca sezonu każdemu z gigantów pozostało zaledwie siedem spotkań, w tym to najważniejsze - 10 maja, gdy na Camp Nou drużyny Hansiego Flicka i Alvaro Arbeloi zagrają ze sobą w 35. kolejce. Wydaje się, że strata Realu jest zbyt duża, by nawet zwycięstwo w klasyku mogło zmienić losy tytułu.

Jeśli więc nie nastąpi trzęsienie ziemi, Robert Lewandowski zdobędzie swój trzeci tytuł mistrza Hiszpanii. To ogromne osiągnięcie, biorąc pod uwagę, że latem 2022 r. przychodził do Barcelony w chwili jej głębokiej zapaści. Miał wtedy 34 lata, mimo wszystko strzelił dla klubu 118 goli i jest zaledwie o dwa od miejsca w czołowej dziesiątce najskuteczniejszych graczy w jego historii.

Ekonomicznie przewaga Realu Madryt nad tonącą w długach Barceloną nigdy nie była tak duża. W 2024 r. Królewscy po raz 15. wygrali Ligę Mistrzów. Zaraz potem ogłoszono, że najlepszy zespół Europy wzmocni najlepszy piłkarz świata Kylian Mbappe. W debiucie Francuz wbił gola i wzniósł Superpuchar Europy. Komu mogło wtedy przejść przez myśl, że będzie to jedyne trofeum Mbappe zdobyte z Realem w ciągu dwóch lat gry!

W Madrycie tli się jeszcze nadzieja, że będzie inaczej. Drużyna stoi nad przepaścią, ale z historii wiadomo, że ranny Real jest najgroźniejszy. Sądny dzień dla Królewskich nastąpi już w środę, gdy na Allianz Arena w Monachium zmierzą się w rewanżowym meczu z Bayernem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Pierwszy mecz na Santiago Bernabeu przegrali 1:2, ale były piłkarz obu klubów Toni Kroos twierdzi, że Bawarczycy nie są w stanie powtórzyć tak kosmicznej gry, jak tydzień temu w Madrycie. W dodatku mają kompleks Realu, bo w ostatnich 12 latach oba kluby rywalizowały w Champions League cztery razy i zawsze górą był Real.

Problem polega na tym, że Real przeżywa akurat kryzys formy: w trzech ostatnich meczach zdobył punkt. Tymczasem Bayern jest w bajecznej dyspozycji. Frustracja fanów Królewskich jest dziś tak wielka, że rozprawiają o tym, czy ich drużyna nie byłaby lepsza bez Mbappe. Francuz zdobył w tym sezonie aż 39 goli, ale ostatnio, po wyleczeniu kontuzji kolana, nawet jego dotknęła niemoc. Na początku rozgrywek zdobywał bramkę co 70 minut, ostatnio ta wspaniała średnia spadła na dno – Kylian trafia do siatki rywali co 497 min!

Rewanż w Monachium będzie miał konsekwencje także w walce o mistrzostwo Hiszpanii. Jeśli Real przetrwa w Lidze Mistrzów, poczuje się wszechmocny. Paradoksalnie w identycznej sytuacji jest Barcelona, która we wtorek na Metropolitano w Madrycie musi odrobić dwa gole straty do Atletico, jeśli marzy o dogrywce w walce o półfinał Champions League. Hansi Flick nie ukrywa, że dla jego zespołu rywalizacja w Europie to priorytet. Mistrzostwo Hiszpanii byłoby tylko nagrodą pocieszenia.

Szczęście Lewandowskiego

Trener Atletico Diego Simeone docenia skalę możliwości rywala, choć jego drużyna wygrała na Camp Nou 2:0. W meczu ligowym z Sevillą (przegranym 1:2) wystawił rezerwy, by Julian Alvarez, Antoine Griezmann, Ademola Lookman i inni gracze odpoczęli przed wtorkowym rewanżem. Tymczasem w derbach Barcelony gwiazdor Flicka Lamine Yamal spędził na boisku 90 min. W wieku 18 lat i 272 dni rozegrał setny mecz w lidze hiszpańskiej. To rekord. Genialny Leo Messi miał 21 lat i 250 dni, gdy grał swoje setne spotkanie w La Liga.

Eksplozja talentu Yamala i kilku innych graczy z akademii La Masia tłumaczy, dlaczego pogrążona w kłopotach finansowych Barcelona jest w stanie rywalizować, a nawet tę rywalizację wygrywać, z kwitnącym ekonomicznie Realem. Lewandowski pomógł wyciągnąć kataloński klub z kryzysu sportowego, miał jednak szczęście, że jego cztery lata gry na Camp Nou zbiegły się z rozkwitem wyjątkowej generacji wychowanków.

O losie drużyn Flicka i Arbeloi w tym sezonie zdecydują jednak dwa najbliższe dni. Jeśli Barcelona i Real pożegnają Ligę Mistrzów, frustracja sięgnie zenitu. W tym kontekście przewaga dziewięciu punktów w tabeli jest dla Katalończyków kluczowa. Oni nie zostaną z pustymi rękami. W wyścigu po tytuł Real nie zależał już od siebie.

– Nikt w klubie się nie podda, skala wyzwania jest jednak ogromna – mówił prezes Realu Florentino Perez, na spotkaniu z kibicami. Alvaro Arbeloa dodaje, że w Monachium jego piłkarze dadzą z siebie 200 proc., nie odpuszczą, "choćby im przyszło umierać". O ligowej rzeczywistości nikt na razie nie wspomina.

Trudno stwierdzić, kto w Lidze Mistrzów ma większą motywację. Barcelona nie wygrała tych rozgrywek od 2015 roku. W tym czasie Real zwyciężał w nich aż pięciokrotnie. Ostatnie dwa sezony zmienią się jednak w gehennę Królewskich, jeśli Mbappe, Vinicius, Jude Bellingham i inni nie dokonają cudu na Allianz Arena. Zakładając, oczywiście, że ich szanse na mistrzostwo Hiszpanii już przepadły.

Dariusz Wołowski
Więcej o: