Legia Warszawa ustanowiła nowy rekord. Po remisie 1:1 z GKS-em Katowice stołeczny klub ma już serię dwunastu meczów bez zwycięstwa - nigdy wcześniej nie miał tak fatalnej passy. To sprawia, że Legia nadal pozostaje w strefie spadkowej i nie może być pewna, czy faktycznie utrzyma się w Ekstraklasie. "Legia na zwycięstwo w lidze czeka już 138 dni. Drużyna, która miała odzyskać mistrzostwo Polski, a wiosną ratować sezon, wciąż szura po dnie. Nie o takich rekordach marzyli przy Łazienkowskiej" - pisał Konrad Ferszter ze Sport.pl.
W trakcie pomeczowej konferencji prasowej Marek Papszun starał się szukać pozytywów w sytuacji Legii. Szczególnie bardzo go zawiódł Steve Kapuadi, który znalazł się w wyjściowym składzie.
- Trzeba sobie jasno powiedzieć, że rozegrał słaby mecz. Widać, że było mu ciężko. Ale to nic dziwnego, bo wraca po długiej przerwie, po różnego rodzaju zawirowaniach transferowych i problemach zdrowotnych. Mało treningów, brak rytmu meczowego - to wszystko ma wpływ na dyspozycję. Oczekujemy od nich więcej, oni sami też oczekują od siebie więcej, ale do optymalnej formy dochodzi się pracą i cierpliwością - powiedział (cytat za: legia.net).
Warto przypomnieć, że Kapuadi mógł odejść z Legii pod koniec stycznia. Wtedy media pisały o możliwym transferze do Cremonese, ale ostatecznie nie doszedł on do skutku, bo włoski klub postawił na Sebastiano Luperto z Cagliari.
Papszun uważa, że Legia za bardzo oddawała inicjatywę, zwłaszcza w drugiej połowie.
Zobacz też: Tak wygląda tabela Ekstraklasy po piątkowych meczach. Oto miejsce Legii
- Pozwoliliśmy przeciwnikowi wejść w swój rytm. To coś, nad czym musimy pracować, zwłaszcza w sytuacji, gdy obejmujemy prowadzenie. Przy wyniku 1:0 powinniśmy pójść za ciosem, podkręcić tempo i zamknąć mecz, a nie dopuszczać do prostych strat czy stałych fragmentów. Zebraliśmy kolejne doświadczenie. Ono musi nas wzmocnić mentalnie, bo bez stabilności i konsekwencji nie będziemy regularnie punktować. A żeby realizować nasze cele, potrzebujemy po prostu więcej - dodał Papszun.
W kolejnym spotkaniu Legia Warszawa zagra u siebie z Wisłą Płock (21.02). Niewykluczone, że wtedy dojdzie do debiutu 18-letniego Jana Leszczyńskiego od pierwszej minuty, ponieważ Radovan Pankov otrzymał kolejną żółtą kartkę, przez którą musi odbyć mecz pauzy. Wisła Płock to aktualny wicelider Ekstraklasy, z dwoma punktami straty do prowadzącej Jagiellonii Białystok.