Lech Poznań zbroi się przed nowym sezonem ekstraklasy. Sezonem szczególnym, bo połączonym z obchodami stulecia klubu. W Wielkopolsce nikt nie wyobraża sobie powtórki z minionego sezonu, w którym Lech zajął dopiero 11. miejsce w tabeli, a w końcówce przegrywał z walczącym o utrzymanie Podbeskidzie Bielsko-Biała (0:1) i mającą taki sam cel Stalą Mielec (1:2). I to już z Maciejem Skorżą na ławce, który przejął zespół po Dariuszu Żurawiu.
Przyjście Skorży było w Poznaniu odebrane pozytywnie, ale 49-letni szkoleniowiec nie przełamał zatrważającego marazmu Lecha. Z sześciu meczów wygrał tylko dwa, jeden zremisował i aż trzy przegrał. - Sytuacja jest niewesoła i nie wyobrażam sobie, by dalej tak miała wyglądać. Potrzebujemy więcej dyscypliny, pazerności i odpowiedniego zachowania się na boisku - mówił Skorża po przegranym po dwóch wrzutach z autu meczu ze Stalą Mielec.
Nowy trener narzekał nie tyle na jakość piłkarską w zespole, co na zaangażowanie i podejście mentalne zawodników do poszczególnych meczów. - Aspekt mentalny jest dla mnie istotny, bo chcę mieć piłkarzy, którzy wezmą sprawy w swoje ręce i nie pozwolą, by kontrola tak szybko im uciekała. Mam na myśli głównie komunikowanie się na boisku i wzajemne ubezpieczanie w sytuacjach jeden na jednego. Bo żadna drużyna nie osiągnie sukcesu, jeśli będzie brakować jej ducha. To klej, który łączy zespół. I ja chcę go obudzić - zapowiadał Skorża w końcówce sezonu 2020/2021.
Ale sama koncentracja na aspektach mentalnych może nie dać oczekiwanego przez kibiców Lecha efektu w nowych rozgrywkach. Lech Poznań ma celować w mistrzostwo Polski, wywierać presję na Legię Warszawa, a pomóc w tym mają nowi zawodnicy. Do drużyny dołączyli: Radosław Murawski (środkowy pomocnik), Joel Pereira (boczny obrońca) i Artur Sobiech (napastnik). Z wypożyczeń wrócili też: Dorde Crnomarković, Joao Amaral, Miłosz Mleczko, Mateusz Skrzypczak i Karlo Muhar. A to nie koniec, bo Lech jest o krok od pozyskania Damiana Kądziora, który na poziomie ekstraklasy może okazać się wielkim wzmocnieniem. Podobnie jak Sobiech, który podpisał z Lechem kontrakt na dwa lata z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.
- Cieszymy się, że dołącza do nas tak doświadczony napastnik, który pomoże nam wzmocnić rywalizację na tej pozycji. Artur będzie walczył o miejsce w składzie z dwójką naszych innych doświadczonych snajperów: Mikaelem Ishakiem i Aronem Johannssonem. A Filip Szymczak zostanie na rok wypożyczony do innego klubu, by zbierać cenne boiskowe minuty, o czym wkrótce będziemy informować - przyznał Tomasz Rząsa, dyrektor sportowy Lecha, w rozmowie z oficjalną stroną klubu.
Sobiech może zagwarantować Lechowi nawet kilkanaście goli w sezonie. Jego mocną stroną jest gra głową, pewne wykończenie, ale potrzebuje podań - najlepiej dośrodkowań z bocznych sektorów boiska. I stąd pojawił się w Lechu pomysł sentymentalnego powrotu Barry'ego Douglasa. 31-letni Szkot był piłkarzem Lecha Poznań przez 2,5 roku. Zagrał w 75 meczach, strzelił pięć goli i miał aż 21 asyst! A mówimy o lewym obrońcy. Teraz Douglas jest do wzięcia bez kwoty odstępnego, bo jego kontrakt z Leeds United wygasa wraz z ostatnim dniem czerwca. Czy trafi do Lecha? Rozmowy trwają. Jeżeli uda się je sfinalizować, to jego powrót będzie nie tylko wzmocnieniem Lecha, ale też całej ligi.