Dla Lewandowskiego mecz z Rumunią był niezwykle udany. Kapitan reprezentacji Polski ustrzelił hattricka, najmocniej ze wszystkich przyczyniając się do bardzo wysokiego zwycięstwa 6:0 na Narodowym. W dodatku to po faulu na nim dostaliśmy w 22. minucie rzut karny, a obrońca rywali Radu Dragusin obejrzał czerwoną kartkę. Niestety grający na co dzień w Fiorentinie Rumun nie był jedynym, który dostał kartkę w tym spotkaniu.
Ta dla naszego napastnika była co prawda koloru żółtego, ale również jest bardzo brzemienna w skutki. Lewandowski nie zagra na wyjeździe z Bośnią i Hercegowiną, jako że musi pauzować. Pozostawała jedynie kwestia tego, czy kapitan i tak uda się do Bośni z drużyną, czy może wróci do USA, jako że krótko po meczu Polaków jego Chicago Fire zagra kolejne starcie ligowe. Sam Lewandowski już w pomeczowym wywiadzie z TVP Sport sugerował, że raczej uda się do Stanów.
Potwierdzenie nadeszło następnego dnia. Wiemy już, że Robert Lewandowski nie będzie obecny w Zenicy i poleci zamiast tego prosto Chicago, by przygotowywać się do kolejnych spotkań w barwach Fire. Poinformował o tym rzecznik prasowy PZPN Emil Kopański w komunikacie dla portalu WP SportoweFakty, więc decyzja jest oficjalna.
Taka decyzja sprawia, że Lewandowski będzie najpewniej dostępny dla trenera Gregga Berhaltera już w meczu, który Chicago Fire rozegra w nocy z 6 na 7 października o 2:30 czasu polskiego. Zmierzą się wówczas u siebie z Vancouver Whitecaps. Lewandowski spotka się zatem na boisku ze swoim przyjacielem z czasów gry w Bayernie Monachium Thomasem Muellerem (9 goli i 6 asyst w tym sezonie ligowym).