Obecne zgrupowanie reprezentacji Polski jest wyjątkowe z kilku względów. Jednym z nich jest fakt, że Polacy zagrają aż cztery mecze w Lidze Narodów, co do tej pory nie miało miejsca. To zgrupowanie było też bardzo istotne z perspektywy Roberta Lewandowskiego, który rozpoczął grę w Chicago Fire bez okresu przygotowawczego. Jan Urban zdawał sobie sprawę, że musi umiejętnie zarządzać jego siłami.
Można było też się zastanawiać, czy Urban odpowiednio rotuje Lewandowskim. Kapitan reprezentacji Polski pojawił się w wyjściowym składzie w meczu z Bośnią i Hercegowiną (0:0), a w spotkaniu ze Szwecją (1:3) wszedł na boisko na samą końcówkę. Być może kolejność powinna być odwrotna.
W pierwszych minutach meczu z Rumunią Lewandowski był niewidoczny. W 16. minucie zszedł do prawej strony, by otrzymać piłkę, ale chwilę później akcja znacząco wyhamowała. Rumuni nie mieli większych problemów z Lewandowskim, a Radu Dragusin i Virgil Ghita wzajemnie przekazywali sobie krycie. Gdy kolejna akcja Polaków nie przyniosła strzału na bramkę Otto Hindricha, Lewandowski przekazywał pewne uwagi Karolowi Świderskiemu.
W 22. minucie Lewandowski dobiegł pierwszy do piłki zagranej przez Sebastiana Szymańskiego w pole karne Rumunii i znalazł się przed Radu Dragusinem. Sędzia niemal od razu wskazał na rzut karny, a zawodnik Fiorentiny obejrzał czerwoną kartkę. Lewandowski uderzył w lewo, Hindrich rzucił się w prawą stronę, a Stadion Narodowy eksplodował po raz pierwszy.
Lewandowski wybiegł też do piłki prostopadłej zagranej przez Frankowskiego, ale obrońca go uprzedził. W 27. minucie Zalewski próbował zgrać piłkę w głąb pola karnego w kierunku Lewego, ale podanie było niecelne. Lewandowski starał się także obsłużyć Świderskiego podaniem piłki górą, natomiast bez powodzenia. W kolejnych minutach częściej pokazywał się po lewej stronie boiska.
W 33. minucie nasz kapitan złożył się do efektownego uderzenia po dośrodkowaniu Zalewskiego, ale nie oddał celnego strzału. Mimo to Urban nagrodził go brawami. W 37. minucie Świderski mógł podać piłkę Lewandowskiemu na pustą bramkę, ale zagrał ją źle, za plecy kapitana.
W 43. minucie nadeszła fatalna wiadomość. Lewandowski nadepnął na nogę Andrei Coubisa w walce o piłkę, za co sędzia pokazał mu żółtą kartkę. Niestety Lewandowski był jednym z graczy zagrożonych pauzą w drugim spotkaniu z Bośnią, co stało się faktem. Pierwsza kartka Lewandowskiego, z meczu ze Szwecją, też była nierozsądna, bo dostał ją po odkopnięciu piłki po gwizdku sędziego.
Po przerwie Polacy poszli za ciosem i szukali drugiego gola. W 47. minucie doczekaliśmy się przebojowej akcji ze strony Zalewskiego. Zawodnik Atalanty ruszył w swoim stylu w pole karne, minął rywala i zagrał piłkę w pole bramkowe. Tam idealnie odnalazł się Lewandowski, który bez trudu podwyższył prowadzenie.
W 56. minucie Lewandowski próbował zagrać piłkę między nogami Ghity, by ruszyć w pole karne Rumunii. Były obrońca Cracovii przewidział to zagranie.
Przy trzech kolejnych golach Lewandowski nie odegrał znaczącej roli i błyszczeli inni, ale też Polakom dopisało szczęście. W 65. minucie Lewandowski zagrał ze Świderskim na małej przestrzeni w polu karnym, ale zamiast strzału był rzut rożny. Na ostatnie 20 minut Lewandowski grał chwilę w duecie napastników z Marcelem Regułą, choć zawodnik Zagłębia Lubin często zamieniał się pozycjami ze Świderskim.
W 84. minucie Reguła wywalczył piłkę po nieudanym wybiciu Hindricha i zagrał ją do Lewandowskiego. Kapitan naszej reprezentacji obrócił się w kierunku bramki, ale oddał strzał prosto w interweniującego Ghitę. Kilkadziesiąt sekund później powalczył jeszcze o piłkę z Ratiu blisko linii bocznej i uderzył na bramkę Rumunii. Strzał był celny, ale Hindrich złapał piłkę bez problemu.
W 86. minucie Lewandowski skompletował hat-tricka. Piłka spadła pod jego nogi po zablokowanym strzale Kacpra Urbańskiego. Kapitan Biało-Czerwonych długo czekał z oddaniem strzału, szukał wolnej przestrzeni, ale jak już ją znalazł, to nie dał szans bramkarzowi Legii. Kibice głośno wtedy skandowali "Robert Lewandowski". W pełni zasłużenie. Obyśmy tę wersję Lewandowskiego oglądali na kolejnym zgrupowaniu. Szkoda, że już nie na tym.
Kartka Lewandowskiego daje Urbanowi ból głowy w kontekście obsady linii ataku. Niewykluczone, że to da pole do przeprowadzenia eksperymentu przez selekcjonera i w poniedziałek np. zobaczymy duet napastników Żukowski - Reguła. Mecz Bośnia - Polska o 20.45.