Lewandowski zrobił to jak legenda. W międzyczasie nadeszła fatalna wiadomość

Robert Lewandowski czekał na 90. gola w barwach reprezentacji Polski od pół roku. Napastnik Chicago Fire wywalczył rzut karny i go wykorzystał, po czym wykonał słynną celebrację swojego idola. Po przerwie Lewandowski pokonał Otto Hindricha dwa razy i skompletował hat-tricka. Polska wygrala z Rumunią aż 6:0, ale była w tym meczu niestety też jedna fatalna wiadomość.
Robert Lewandowski w meczu z Rumunią
screen: TVP Sport

Obecne zgrupowanie reprezentacji Polski jest wyjątkowe z kilku względów. Jednym z nich jest fakt, że Polacy zagrają aż cztery mecze w Lidze Narodów, co do tej pory nie miało miejsca. To zgrupowanie było też bardzo istotne z perspektywy Roberta Lewandowskiego, który rozpoczął grę w Chicago Fire bez okresu przygotowawczego. Jan Urban zdawał sobie sprawę, że musi umiejętnie zarządzać jego siłami.

Zobacz wideo Musieliśmy się wstydzić za polską piłkę. I to w miejscu, które sprawiało nam ból

Można było też się zastanawiać, czy Urban odpowiednio rotuje Lewandowskim. Kapitan reprezentacji Polski pojawił się w wyjściowym składzie w meczu z Bośnią i Hercegowiną (0:0), a w spotkaniu ze Szwecją (1:3) wszedł na boisko na samą końcówkę. Być może kolejność powinna być odwrotna. 

Nadeszło przełamanie Lewandowskiego. Ale jest też zła wiadomość dla Urbana  

W pierwszych minutach meczu z Rumunią Lewandowski był niewidoczny. W 16. minucie zszedł do prawej strony, by otrzymać piłkę, ale chwilę później akcja znacząco wyhamowała. Rumuni nie mieli większych problemów z Lewandowskim, a Radu Dragusin i Virgil Ghita wzajemnie przekazywali sobie krycie. Gdy kolejna akcja Polaków nie przyniosła strzału na bramkę Otto Hindricha, Lewandowski przekazywał pewne uwagi Karolowi Świderskiemu. 

W 22. minucie Lewandowski dobiegł pierwszy do piłki zagranej przez Sebastiana Szymańskiego w pole karne Rumunii i znalazł się przed Radu Dragusinem. Sędzia niemal od razu wskazał na rzut karny, a zawodnik Fiorentiny obejrzał czerwoną kartkę. Lewandowski uderzył w lewo, Hindrich rzucił się w prawą stronę, a Stadion Narodowy eksplodował po raz pierwszy. 

Lewandowski wybiegł też do piłki prostopadłej zagranej przez Frankowskiego, ale obrońca go uprzedził. W 27. minucie Zalewski próbował zgrać piłkę w głąb pola karnego w kierunku Lewego, ale podanie było niecelne. Lewandowski starał się także obsłużyć Świderskiego podaniem piłki górą, natomiast bez powodzenia. W kolejnych minutach częściej pokazywał się po lewej stronie boiska. 

W 33. minucie nasz kapitan złożył się do efektownego uderzenia po dośrodkowaniu Zalewskiego, ale nie oddał celnego strzału. Mimo to Urban nagrodził go brawami. W 37. minucie Świderski mógł podać piłkę Lewandowskiemu na pustą bramkę, ale zagrał ją źle, za plecy kapitana.

W 43. minucie nadeszła fatalna wiadomość. Lewandowski nadepnął na nogę Andrei Coubisa w walce o piłkę, za co sędzia pokazał mu żółtą kartkę. Niestety Lewandowski był jednym z graczy zagrożonych pauzą w drugim spotkaniu z Bośnią, co stało się faktem. Pierwsza kartka Lewandowskiego, z meczu ze Szwecją, też była nierozsądna, bo dostał ją po odkopnięciu piłki po gwizdku sędziego.

Lewandowski coraz bliżej setki. Do samego końca walczył o hat-tricka.

Po przerwie Polacy poszli za ciosem i szukali drugiego gola. W 47. minucie doczekaliśmy się przebojowej akcji ze strony Zalewskiego. Zawodnik Atalanty ruszył w swoim stylu w pole karne, minął rywala i zagrał piłkę w pole bramkowe. Tam idealnie odnalazł się Lewandowski, który bez trudu podwyższył prowadzenie.

W 56. minucie Lewandowski próbował zagrać piłkę między nogami Ghity, by ruszyć w pole karne Rumunii. Były obrońca Cracovii przewidział to zagranie.

Przy trzech kolejnych golach Lewandowski nie odegrał znaczącej roli i błyszczeli inni, ale też Polakom dopisało szczęście. W 65. minucie Lewandowski zagrał ze Świderskim na małej przestrzeni w polu karnym, ale zamiast strzału był rzut rożny. Na ostatnie 20 minut Lewandowski grał chwilę w duecie napastników z Marcelem Regułą, choć zawodnik Zagłębia Lubin często zamieniał się pozycjami ze Świderskim.

W 84. minucie Reguła wywalczył piłkę po nieudanym wybiciu Hindricha i zagrał ją do Lewandowskiego. Kapitan naszej reprezentacji obrócił się w kierunku bramki, ale oddał strzał prosto w interweniującego Ghitę. Kilkadziesiąt sekund później powalczył jeszcze o piłkę z Ratiu blisko linii bocznej i uderzył na bramkę Rumunii. Strzał był celny, ale Hindrich złapał piłkę bez problemu.

W 86. minucie Lewandowski skompletował hat-tricka. Piłka spadła pod jego nogi po zablokowanym strzale Kacpra Urbańskiego. Kapitan Biało-Czerwonych długo czekał z oddaniem strzału, szukał wolnej przestrzeni, ale jak już ją znalazł, to nie dał szans bramkarzowi Legii. Kibice głośno wtedy skandowali "Robert Lewandowski". W pełni zasłużenie. Obyśmy tę wersję Lewandowskiego oglądali na kolejnym zgrupowaniu. Szkoda, że już nie na tym.

Kartka Lewandowskiego daje Urbanowi ból głowy w kontekście obsady linii ataku. Niewykluczone, że to da pole do przeprowadzenia eksperymentu przez selekcjonera i w poniedziałek np. zobaczymy duet napastników Żukowski - Reguła. Mecz Bośnia - Polska o 20.45.

Więcej o: