To był koszmarny występ reprezentacji Polski. Już po 45 minutach przegrywała 0:2. Ba, w drugiej połowie była bliska straty trzeciego gola. Ostatecznie więcej razy Marcin Bułka piłki z siatki nie wyjmował, ale też Biało-Czerwoni nie zdobyli honorowego trafienia. Nic więc dziwnego, że nasza kadra została dosłownie zmiażdżona przez ekspertów po meczu z Ukrainą. "Apatia, bylejakość, z tyłu tragedia, z przodu bez błysku. (...) Czas się obudzić", "Z taką defensywą możemy przegrać nawet z reprezentacją Dzieci z Bullerbyn" - grzmieli.
Po meczu przemówił Zbigniew Boniek. - Nie namówisz mnie do jakiejś szerszej krytyki - stwierdził na wstępie programu "Prawda Futbolu". Podkreślił, że spore znaczenie w tym wyniku mógł mieć... termin rozgrywania sparingu. Jego zdaniem piłkarze są po sezonie, urlopach, nieco rozluźnieni. Nie zamierzał więc wyciągać daleko idących wniosków. - Można się zastanowić nad jedną rzeczą: jak to jest możliwe, że w Ukrainie grają lepiej od nas. To nie jest normalne. Kraj, w którym jest wojna, gra lepiej od nas - stwierdził wprost.
Co jeszcze mogło być powodem słabszej gry naszych rodaków? - Jak pokazywali naszych piłkarzy, ten z tamtym się uśmiechał, ten z tamtym dyskutował... nie było widać żadnego stresu. Nie było widać nawet tej adrenaliny. Jak nie ma adrenaliny, stresu, żołądka przyklejonego do pleców, nie grasz o coś, to mecze tak wyglądają - podkreślił.
Były prezes PZPN był nieco zaskoczony zmianami Jana Urbana, a właściwie ich mnogością. Wprost stwierdził, że pogubił się, kto gdzie grał. - Chaos, wchodzili, schodzili - mówił, po czym wystosował dość mocną szpilkę w polską kadrę. - Trener szuka, dużo zmian było, niektórzy zawodnicy potwierdzili to, co o nich wiemy: czy by grali w tym meczu, czy nie, to by było jedno i to samo - rzucił.
Zobacz też: Niewytłumaczalne, co zrobili Polacy w meczu z Ukrainą. Zieliński nie wytrzymał.
Boniek odniósł się również do pozytywnych komentarzy, jakie pojawiły się po meczu ze Szwecją (2:3). Wówczas eksperci pisali, że Polska dobrze grała, ale zabrakło szczęścia. Były prezes PZPN ma kompletnie odmienne zdanie. Zasugerował, że te opinie po spotkaniu finałowym baraży też mogły wpłynąć na dzisiejszy sparing. - Myśmy popełnili błąd po meczu ze Szwecją, bo myśmy ochrzcili go jako "przypadkową porażkę". Jak się wszystkim ten mecz podobał, jak dobrze graliśmy... To nie było prawdą. Jakbyśmy dobrze grali, to byśmy wygrali. Bo jak się przegrywa z przeciwnikiem, drużyną taką, jaką jest Szwecja, to nie możesz powiedzieć, że grałeś dobrze. A myśmy do tego podeszli, jak do porządku dziennego - stwierdził.
- Chcieliśmy zagrać ze Szwecją, [a potem mówiliśmy, że, przyp. red.] szkoda, że nie wpadliśmy na Ukrainę w tym drugim meczu [finale baraży, przyp. red.], prawda? Widzieliśmy, co się dzisiaj działo. Ukraina na luzie nas rozpykała troszeczkę - ocenił. Gdzie leży wina? Kto jest odpowiedzialny za taką grę Polaków? - Czy to są problemy, że Jan Urban jest trenerem czy naszych zawodników? - stwierdził.
Teraz przed Polską drugi mecz towarzyski. Naszym rywalem będzie Nigeria, która również nie zagra na MŚ 2026. Mecz zaplanowano na 3 czerwca. Początek o godzinie 20:45. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na stronie głównej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.