Błaszczykowski: Zabrakło szacunku wobec mojej osoby

- Najciężej mi było po sytuacji zmiany kapitana i nie chodziło tu o samą zmianę, ale sposób jej dokonania. Miałem kontuzję i nie mogłem się za bardzo bronić, bo nie miałem jak - mówił Jakub Błaszczykowski w programie "Foot Truck" o odebraniu opaski kapitana reprezentacji Polski.

Jakub Błaszczykowski wystąpił po raz 109. i ostatni w reprezentacji Polski. Skrzydłowy Wisły Kraków wystąpił od pierwszej minuty w meczu towarzyskim z Niemcami - spędził na boisku 16 minut, co było nawiązaniem do jego numeru na koszulce, a potem został pożegnany przez kolegów z drużyny szpalerem oraz przez kibiców skandowaniem jego nazwiska.

Zobacz wideo Błaszczykowski: Od kibiców zawsze czułem wsparcie

Błaszczykowski o najbardziej bolesnej chwili w kadrze. "Nie mogłem nawet się bronić"

W programie "Foot Truck", który został opublikowany na kilka godzin przed piątkowym meczem, Jakub Błaszczykowski, rozmawiając z Łukaszem Wiśniowskim i Mają Strzelczyk, opowiedział o najtrudniejszej dla siebie chwili w kadrze - utracie opaski kapitana reprezentacji na rzecz Roberta Lewandowskiego jesienią 2014 roku.

- Najciężej mi było po sytuacji zmiany kapitana i nie chodziło tu o samą zmianę, ale sposób jej dokonania. Miałem kontuzję i nie mogłem się za bardzo bronić, bo nie miałem jak. Wiedziałem, że wszystko, co powiem, będzie użyte przeciwko mnie - mówił Błaszczykowski. 

- Samą zmianę zaakceptowałem. Życie pokazało, jak to później było. Chodziło tylko o sposób tego, tyle. Ostatecznie podaliśmy sobie z trenerem ręce przed mistrzostwami Europy i obaj powiedzieliśmy, że najważniejsza jest reprezentacja i nie liczą tu się nasze różne zdania. Tak też było. Sumarycznie wszystko skończyło się dobrze dla reprezentacji - tłumaczył 37-latek.

- To był dla mnie najcięższy moment, bo uważam, że w tamtym momencie trochę zabrakło szacunku wobec mojej osoby. Chodzi tylko o formę. Najpierw to się wszystko pojawiło w prasie, potem ja przez pół roku teoretycznie "nie wiedziałem", że nie jestem kapitanem, a byłem utwierdzany, że jestem - kontynuował Błaszczykowski. - Można to było załatwić normalnie. Ja też staram się to trochę zrozumieć, ale ciężko mi to wytłumaczyć, bo to nie było tak trudne do zrobienia. Najgorsze, że nie mogłem się bronić, a byłem atakowany bardzo często. 

- Nie mogłem grać, odpowiedzieć na boisku, ale słownie też, bo w sumie nie wiem, co by się wówczas wydarzyło. Nawet jak się nie odzywałem, to wszystko było wykorzystywane przeciwko mnie - podsumował Jakub Błaszczykowski. 

 
Więcej o:
Copyright © Agora SA