Nowe, szokujące informacje ws. Paulo Sousy. Był przekonany. "Niepoważne"

Szokujące informacje dotyczące Paulo Sousy przekazał Piotr Dumanowski, dziennikarz Eleven Sports. Jak się okazuje, Portugalczyk już wcześniej był pewien, że zostanie zwolniony z reprezentacji Polski.

Na początku przyszłego roku Paulo Sousa ma już być trenerem Flamengo. Portugalczyk powinien podpisać dwuletni kontrakt - z opcją przedłużenia o rok. O chęci odejścia z Polski rozmawiał już z prezesem PZPN - Cezarym Kuleszą. - To skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, niezgodne z wcześniejszymi deklaracjami trenera. Dlatego stanowczo odmówiłem - napisał na Twitterze prezes.

Zobacz wideo Nasz człowiek w Barcelonie i PSG. Syprzak: Zostałem rzucony na głęboką wodę

Szokujące informacje nt. Paulo Sousy

Jak się jednak okazuje, Paulo Sousa już wcześniej był przekonany, że zakończy pracę w reprezentacji Polski! Takie informacje przekazał Piotr Dumanowski. - Z tego co słyszałem Sousa na walizkach był już przed wrześniowym zgrupowaniem. Przekonany, że lada dzień wyleci (na co liczył), ale nagle zażarło z Albanią i Anglią, mimo że mieli już wyłożone na tamto zgrupowanie. Najnowsze informacje nie zaskakują, ale rozczarowują. Niepoważne - przekazał dziennikarz Eleven Sports.

Piłkarze są wściekli decyzją podjętą przez Paulo Sousę. - Czuję się jak frajer. Tyle razy ***** broniłem, wstawiałem się za nim, a na koniec taki strzał. Stracił wszystko w moich oczach - przyznał jeden z nich, cytowany przez Michała Pola. - Robert jest rozczarowany i zszokowany decyzją selekcjonera - przekazała z kolei Monika Bondarowicz, rzeczniczka Roberta Lewandowskiego.

Paulo SousaTo już przesądzone: Sousa dopnie swego. PZPN na przegranej pozycji

Rewelacje na temat odejścia Paula Sousy z Polski odbiły się szerokim echem w polskich mediach. Na Portugalczyka wylała się fala krytyki. - Po 11 miesiącach opuszcza kadrę niczym tchórz i zostanie zapamiętany w Polsce jako "siwy bajerant", który oszukał kibiców - pisze Łukasz Godlewski w artykule na temat Sousy dla Sport.pl. Podobnych komentarzy jest znacznie więcej.

Więcej o: