Jest idealny kandydat na następcę Paulo Sousy. "Bije Brzęczka na głowę"

Paulo Sousa 88 dni przed barażowym meczem z Rosją postawił PZPN pod ścianą. Dogadał się z brazylijskim klubem i z kadrą pracować już nie chce. Wygląda na to, że Cezary Kulesza będzie musiał pilnie rozejrzeć się za zastępcą. Do tej roli pasuje Czesław Michniewicz.

"Zostałem poinformowany przez Paulo Sousę, że chce rozwiązać za porozumieniem stron kontrakt z PZPN z powodu oferty z innego klubu. To skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, niezgodne z wcześniejszymi deklaracjami trenera. Dlatego stanowczo odmówiłem" - napisał w niedzielę Cezary Kulesza. Trudno jednak, mimo odmowy prezesa, wyobrazić sobie, że Portugalczyk poprowadzi Polaków w marcu w barażowych meczach. Odmowa jest próbą ugrania pieniędzy. Kwestią honorową i ratowaniem - i tak nędznej - pozycji w światowej piłce. Zaraz po niej przyjdzie jednak walka o zachowanie resztek nadziei na występ w mundialu. A żaden polski trener w tej sytuacji nie daje większych nadziei niż Czesław Michniewicz.  

Zobacz wideo Kto następcą Paulo Sousy? Kandydat wydaje się oczywisty. "Nigdy tego nie ukrywał"

 Cezary Kulesza musi wyciągnąć wnioski z rozstania z Jerzym Brzęczkiem 

PZPN nie był tak wyrachowany jak Sousa, więc nie grał na dwa fronty i nie rozglądał się zawczasu za jego następcą. Sytuacja jest nieprawdopodobna. Niewielu spodziewało się, że Sousa - mimo braku zaangażowania - zechce zostawić reprezentację tuż przed barażami. Po porażce z Węgrami niektórzy pracownicy PZPN namawiali Kuleszę, by zwolnił Portugalczyka, ale prezes się temu opierał. Przede wszystkim z uwagi na konieczność wypłacenia wysokiego odszkodowania i narażenie się na krytykę części środowiska, ale też z przekonania, że nie przerywa się misji przed jej zakończeniem. Sousa wartości ma jednak inne. Czuje, że Flamengo to dla trenera jego pokroju prawdopodobnie jedyna taka szansa w życiu. Postawił się polską federację pod ścianą.  

Były selekcjoner polskiej kadry o pozycji Krychowiaka: Wycofałbym go do obronyKandydat na następcę Sousy gotowy! I to nie Michniewicz. "Zielone światło"

Niechcący wracamy do sytuacji sprzed roku, gdy Zbigniew Boniek niespodziewanie pogonił Jerzego Brzęczka przed eliminacjami mistrzostw świata i rozgrywanym latem Euro 2020. Mówiliśmy o złym timingu, liczyliśmy, ile treningów przed debiutem będzie miał Sousa, on sam starał się nadganiać, zwołując piłkarzy na wideokonferencje. Jeśli czegoś nauczyły nas te wydarzenia, to tego, że każdy selekcjoner potrzebuje czasu, by poznać piłkarzy i wpoić im najważniejsze zasady. Reprezentacja Sousy zaczęła dobrze wyglądać dopiero po przegranym Euro. Zaczęła zyskiwać wiarygodność we wrześniu po remisie z Anglią i po trudnym październikowym zwycięstwie z Albanią w Tiranie. Później wiele roztrwoniła porażką z Węgrami, a absolutnie wszystko przekreślił drugiego dnia świąt Paulo Sousa, zdradzając polskich piłkarzy, którym miesiącami powtarzał ckliwe zdania o rodzinnych wartościach.  

Czesław Michniewicz pasuje na następcę Paulo Sousy 

Pożegnanie Sousy determinuje profil jego następcy. Musi to być trener, który doskonale zna wszystkich piłkarzy i nie będzie tracił czasu na ich poznawanie. Musi też uderzyć w odpowiednie tony, by podnieść oszukaną grupę, która w dodatku potknęła się na ostatniej prostej eliminacji. Musi wreszcie być na tyle biegły taktycznie, by dość szybko wpłynąć na zespół i przygotować go do meczu z Rosją, mimo raptem trzech treningów. Pewnie powinien być też bez pracy, by PZPN nie tracił czasu na negocjacje z innym klubem.  

Czesław Michniewicz wydaje się najlepszym kandydatem. Wszystkie ww. wymagania to specjalność jego zakładu. Ma oczywiście wady, praca w Legii Warszawa również je pokazała, ale teraz reprezentacja potrzebuje jego największych zalet, czyli charyzmy i taktycznej zręczności. Tej detalicznej analizy przeciwnika, która pozwala później ugodzić w jego słabości i zasypać własne deficyty. Michniewicz kocha rozpracowywać rywali. Przygotowując się do młodzieżowego Euro, zamknął się na tydzień w domku na Kaszubach, by w spokoju przeanalizować gigabajty danych. A później trafionymi pomysłami wyrównał szanse w meczach z bardziej utalentowanymi Portugalczykami, Belgami i Włochami. To samo zrobił ze Slavią Praga, Spartakiem Moskwa i Leicester, gdy trenował Legię. 

Paulo Sousa na konferencji reprezentacji Polski"Siwy bajerant" oszukał całą Polskę. Cytował JP II, a kłamał do końca. Bezczelnie

Michniewicz odszedł z PZPN, rezygnując z bycia selekcjonerem kadry U-21, z kilkoma łatkami: bardzo dobrego taktyka, ale pragmatyka, trenera defensywnego i ostrożnego. Po Legii większość tych łatek trzyma się go jeszcze lepiej. Ale w sytuacji, w której znalazła się reprezentacja Polski, nikt nie będzie pytał go o styl gry. Baraże trzeba będzie przebrnąć. Może wkładając kij w szprychy rywalom, może godząc rozwagę i odwagę wpajaną przez Sousę. Michniewicz do tych meczów pasuje: śledzi rosyjski rynek, bo chciałby kiedyś pracować w tamtejszej lidze, a co do możliwego spotkania ze Szwecją - z półtoragodzinnego materiału z Euro, niewątpliwie zrobiłby pożytek.  

Ma też za sobą selekcjonerskie przetarcie. Doświadczeniem bije Jerzego Brzęczka na głowę. Komunikacją i zręcznością we władaniu słowem dorównuje Sousie. A w obliczu ostatnich wydarzeń, wielką zaletą jest też to, że wiadomo, czego się po nim spodziewać. 

Więcej o: