Zadanie wykonane, ale Lewandowski bez gola! Godne pożegnanie Łukasza Fabiańskiego

Reprezentacja Polski pokonała San Marino 5:0 w 7. kolejce eliminacji mistrzostw świata. Kadra Paulo Sousy godnie pożegnała Łukasza Fabiańskiego.

- W sobotę na pewno nie zagra Wojciech Szczęsny. Wszyscy inni mają szansę na to, aby wystąpić i możliwe, że zagrają ci, którzy do tej pory występowali nieco mniej. Chcemy włączać graczy do naszej dynamiki i całej grupy - przed meczem z San Marino mówił Paulo Sousa.

Zobacz wideo "Wokół kadry Sousy zrobiło się spokojniej. Te mecze trzeba wygrać"

Selekcjoner reprezentacji Polski zapowiadał zmiany w składzie i słowa dotrzymał. W sobotę w wyjściowej jedenastce znaleźli się m.in. Robert Gumny, Kacper Kozłowski czy Przemysław Płacheta. Dla drugiego był to pierwszy występ od pierwszej minuty w reprezentacji Polski, dla trzeciego dopiero pierwszy mecz w tym sezonie.

Mimo sporej liczby zmian w składzie początek meczu w wykonaniu naszej reprezentacji był obiecujący. Polacy mocno przycisnęli rywala, nie wypuszczali go z jego połowy i z biegiem minut coraz mocniej zamykali w obrębie jego pola karnego. Na pierwszą bramkę czekaliśmy tylko 10 minut.

To wtedy z lewej strony dośrodkował Płacheta, a z bliska głową gola strzelił Karol Świderski. Po kolejnych 10 minutach prowadziliśmy już 2:0. Z prawej strony zagrał Kozłowski, a piłkę do własnej bramki wbił Cristian Brolli. 

Reprezentacja Polski osłabiona w kluczowym meczu z Albanią. Aż ręce opadająReprezentacja Polski osłabiona w kluczowym meczu z Albanią. Aż ręce opadają

Od tego momentu nasza gra tak dobra już nie była. Polacy wyraźnie zmniejszyli tempo rozgrywania akcji, a pod polem karnym San Marino brakowało im albo dokładności, albo zrozumienia. Przed przerwą bramkę zdobył jeszcze Robert Lewandowski, jednak ta nie została uznana, bo napastnik Bayernu Monachium faulował rywala.

Polska pokonała San Marino

W 50. minucie Polacy podwyższyli prowadzenie. Najpierw z rzutu rożnego dośrodkował Płacheta, a zaskakująco, piętą uderzył Świderski. Uderzenie napastnika PAOK-u odbił Elia Benedettini, a do dobitki nie zdążył Michał Helik. Piłka nienaturalnie odbiła się najpierw od zawodnika Barnsley, a później od słupka i spadła pod nogi Tomasza Kędziory. Obrońca Dynama Kijów uderzył mocno, bez zastanowienia, zdobywając pierwszą bramkę w kadrze.

W 57. minucie Łukasz Fabiański oficjalnie pożegnał się z reprezentacją Polski. Bramkarz West Hamu United, który rozegrał ostatni mecz w kadrze, przed meczem otrzymał pamiątkową koszulkę, a w drugiej połowie opuszczał boisko ze łzami w oczach. Miejsce Fabiańskiego zajął powołany za Bartłomieja Drągowskiego Radosław Majecki.

Łukasz FabiańskiNajlepsze Fabiański zostawił na koniec. Coś pięknego! A zaczęło się przed meczem...

Na kolejnego gola czekaliśmy aż do 84. minuty. Prostopadłym podaniem popisał się Gumny, a sytuacji sam na sam z bramkarzem nie zmarnował Adam Buksa. Napastnik New England Revolution na boisku pojawił się w 72. minucie, zmieniając Świderskiego i w czwartym występie w kadrze strzelił już piątego gola.

W doliczonym czasie gry w kadrze przypomniał się Krzysztof Piątek. Napastnik Herthy Berlin wszedł na boisko w przerwie, zmieniając Mateusza Klicha. W końcówce spotkania bardzo dobrym podaniem do prawej strony popisał się Jakub Moder. Piłkę dostał Kozłowski, który wyłożył ją do Piątka, a ten bez problemu wbił ją do pustej bramki.

Po siedmiu kolejkach Polacy zajmują trzecie miejsce w grupie z 14 punktami. Kadra Sousy traci punkt do Albanii, która pokonała w sobotę Węgrów 1:0. Polacy tracą też pięć punktów do prowadzących Anglików, którzy w sobotę wygrali z Andorą 5:0. Polacy mają cztery punkty więcej od Węgrów. Andora ma trzy punkty, a San Marino żadnego.

Kolejny mecz Polacy zagrają we wtorek. To wtedy w Tiranie zagramy bardzo ważny mecz z Albanią.

Więcej o: