Manchester City i Juventus zmierzyły się w hicie fazy grupowej Klubowych Mistrzostw Świata. Wynik tego starcia miał zadecydować, która z tych drużyn zakończy rywalizację w grupie G na pierwszym miejscu i najprawdopodobniej uniknie w 1/8 finału Realu Madryt. Spotkanie rozpoczęło się wręcz od trzęsienia ziemi. Już po 11 minutach padły w nim dwie bramki, a druga w wyjątkowo kuriozalnych okolicznościach.
Od 9. minuty i trafienia Jeremiego Doku na stadionie w Orlando wygrywał Manchester City. Z prowadzenia zespół Pepa Guardioli cieszył się jednak zaledwie... dwie minuty. Po chwili nieoczekiwany prezent rywalom podarował bramkarz angielskiej ekipy - Ederson. Brazylijczyk pomylił się przy wyprowadzeniu piłki i to niezwykle boleśnie w skutkach.
Golkiper chciał podać futbolówkę z własnego pola karnego do Bernardo Silvy. Zrobił to jednak bardzo niedokładnie. Portugalczyk musiał rzucić się do niej wślizgiem, ale i tak nie zdołał jej przejąć. Ta trafiła za to idealnie pod nogi Teuna Koopmeinersa, a holenderski pomocnik wiedział, co z nią zrobić. Natychmiast wpadł w szesnastkę i strzelił po ziemi tuż przy dalszym słupku. Obrońcy City zupełnie za nim nie nadążyli. Tym samym mieliśmy remis 1:1.
Odpowiedzialność za utratę bramki spadła przede wszystkim na Edersona, który sprokurował całą sytuację. Chwilę później kamery pokazały twarz siedzącego na ławce szkoleniowca City - Pepa Guardioli. Hiszpan zdawał się nie dowierzać w to, co się stało. W ogóle nie ruszył się z miejsca, tylko nieco zdziwionym wzrokiem wpatrywał się w jeden punkt.
Na zachowanie Edersona zwrócił uwagę hiszpański portal El Desmarque. - Bez wątpienia najbardziej uderzającym momentem był wyraz twarzy Pepa Guardioli, gdy zobaczył gola dla Juventusu. Gest, który mówił wiele. To było wpatrywanie się w bramkarza i demonstrowanie, jak bardzo jest niezadowolony z jego błędu - opisano. Hiszpanie zauważyli także, że postawa Brazylijczyka rodzi "wątpliwości co do jego poziomu". Przy okazji przypomnieli, że Manchester City może być zainteresowany zakontraktowaniem Marca-Andre ter Stegena z FC Barcelony, który po przyjściu Joana Garcii wydaje się być na wylocie z klubu.
Nieuwaga Edersona nie okazała się jednak aż tak kosztowna. Jeszcze przed przerwą City wróciło na prowadzenie po samobójczym trafieniu Pierre'a Kalulu. Z kolei po zmianie stron do siatki trafił Erling Haaland, Phil Foden oraz Savinho. Juventus odpowiedział zaś golem Dusana Valhovicia i skończyło się wynikiem 5:2 dla City.