Horror byłego reprezentanta Polski. Sprawa trafiła nawet do prezydenta Dudy

Paweł Wojtala od kilku lat przeżywa osobisty dramat. On i jego partnerka są nękani przez stalkera, który robi, co może, aby zniszczyć im życie. W tym celu pisał donosy i preparował materiały obciążające byłego reprezentanta Polski, a następnie wysyłał je do władz piłkarskich oraz organów państwowych. - Ewidentnie liczył, że mi w ten sposób mi zaszkodzi - powiedział 51-latek w rozmowie z Interią Sport. Czarę goryczy przelało to, co wydarzyło się na ślubie córki Wojtali.

Paweł Wojtala to były piłkarz m.in. Legii Warszawa, Lecha Poznań, Widzewa Łódź, Hamburgera SV czy Werderu Brema. 12 razy wystąpił w reprezentacji Polski. Po zakończeniu kariery został działaczem, obecnie jest prezesem Wielkopolskiego ZPN oraz członkiem zarządu PZPN. Teraz wyszło na jaw, że od kilku lat przeżywa piekło.

Zobacz wideo Wychodzili z filmu "Kuba" i płakali. Prawdziwe życie. "Na tym nam zależało"

Paweł Wojtala ofiarą stalkera. Donoszono na niego, gdzie tylko się da

51-latek i jego partnerka Barbara stali się celem ataków stalkera. To mąż kobiety, z którym jest ona w trakcie burzliwego rozwodu (sprawa toczy się od siedmiu lat). - W mojej opinii ten mężczyzna obwinia mnie o to, że stracił swoją wielką miłość. Stąd też te obsesyjne, wieloletnie działania przeciwko mnie - stwierdził Wojtala w rozmowie z Interią Sport. Jako przykład podaje wspomnianą sprawę rozwodową, która go nie dotyczy, ale na świadków wzywano... Zbigniewa Bońka, Cezarego Kuleszę oraz członków zarządu PZPN i WZPN. Ich zeznania nic nie wniosły, lecz były reprezentant Polski nie ma wątpliwości, że w ten sposób chciano go "zdyskredytować".

W tym celu stalker imał się różnorodnych metod. Od mniej więcej sześciu lat na Wojtalę składane są liczne donosy, niektóre pod nazwiskiem, niektóre anonimowo. Pisma i paczki materiałów dotyczące byłego reprezentanta Polski dostawały nie tylko polskie kluby oraz krajowi działacze piłkarscy, ale i były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, NIK, CBA, prezydent Andrzej Duda, szef UEFA Aleksander Ceferin czy szef FIFA Gianni Infantino. Oskarżano go choćby o prowadzenie nielegalnej działalności bukmacherskiej (np. posiadanie udziału w zagranicznych koncernach).

- Paczki takich materiałów zawierały chaotyczny zbiór najróżniejszych dokumentów, prawdziwych i fałszywych. (...) Miało to miejsce w sierpniu 2021 roku, krótko przed wyborami do zarządu PZPN. Ten człowiek ewidentnie liczył, że mi w ten sposób mi zaszkodzi. (...) Treść tych materiałów nie miała związku z moją działalnością w piłce. Miała charakter całkowicie prywatny - wyjaśnił 51-latek.

Szkalujące prezesa WZPN materiały powstawały m.in. za sprawą nielegalnych podsłuchów, jakie założono mu i jego partnerce w 2017 r. Wyszło to w innej sprawie, w której stenogramy próbowano wykorzystać jako dowód. W 2020 r. Wojtala zgłosił na policję, a w zeszłym roku zapadł wyrok skazujący męża Barbary. - To przekroczenie wszelkich granic - podkreślił 51-latek, który nie raz był wzywany do sądu z powodu zakładanych przeciwko niemu spraw, m.in. o próbę przejechania czy pobicia, współudział w kradzieży auta, grożenie śmiercią czy kradzież dokumentów spółek. Wiele zostało już umorzonych, większość nawet nie trafiła do sądu. Natomiast jego partnerce założono ponad 50 spraw. Za wszystko jest odpowiedzialny mężczyzna, z którym rozwodzi się Barbara.

Paweł Wojtala liczył, że stalker odpuści. Skandaliczna sytuacja zmusiła go do działania

Wojtala i jego partnerka byli przekonani, że po wyroku skazującym w sprawie podsłuchów przestaną być nękani. Tak się nie stało, a czarę goryczy przelało to, co wydarzyło się na ślubie córki byłego reprezentanta Polski.

- Na gości, którzy wychodzili z kościoła po zakończeniu ślubu, czekały banery porozwieszane na płotach i ulotki porozrzucane na ziemi, a na nich treści szkalujące mnie i moją rodzinę. Przygotowano to w trakcie ceremonii ślubnej, żeby wywołać szok po wyjściu pary młodej z kościoła! Moje dziecko nic mu nie zrobiło, nie jest w tę sprawę w ogóle zaangażowane. I ten człowiek zrobił wszystko, aby popsuć najpiękniejszy dzień jej życia. Wiele rzeczy widziałem w życiu, ale czegoś takiego jeszcze nie. O ile ataki na siebie jakoś znosiłem, o tyle tego ataku na moje dziecko mu nie zapomnę - wyjaśnił. 

51-latek przekonuje, że zrobi wszystko, aby chronić swoich najbliższych. W tym celu skontaktował się już z prawnikiem i zapowiada podjęcie odpowiednich kroków. - Nie pozwolę, żeby ktoś niszczył nam życie - zakończył.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.