Lewandowski wypchnął go z klubu, potem doszło do spięcia. Wicemistrz świata kończy karierę

Antoni Partum
To koniec! 35-letni Mario Mandżukić, wicemistrz świata, kończy karierę. Gdybyś szedł na wojnę, to chciałbyś mieć go u boku. Ale choć Chorwat zostawiał na boisku całe serce, to czasami puszczały mu nerwy. Przekonał się nawet o tym Robert Lewandowski.

Mario Mandżukić rozpoczynał karierę w NK Zagreb, ale dopiero w Dinamie zapracował sobie na transfer do Wolfsburga. W ciągu dwóch sezonów w Bundeslidze miał udział przy 32 golach (20 bramek i 12 asyst). Ale Chorwat imponował przede wszystkim tym, jak ciężko haruje na boisku. I choć był typową "9", to pracował dla całego zespołu. - Czy to w sprincie, w ślizgu czy w jakimkolwiek innym zagraniu, zawsze daję z siebie wszystko - mówił o sobie. - Mógłby zagrać w dwóch meczach z rzędu. Jeden po drugim. Bez ani minuty przerwy - dodawał trener Felix Magath, znany tyran. Latem 2012 roku zgłosił się po niego Bayern Monachium.

Zobacz wideo "Ronaldo nie był głównym winowajcą niepowodzeń Juventusu"

To było dobrze zainwestowane 13 milionów euro. W debiutanckim sezonie strzelił 15 goli w Bundeslidze i trzy w Lidze Mistrzów, w tym w finale. Zresztą, drużyna Juppa Heynkcesa zdobyła wtedy potrójną koronę. Następcą Niemca był Pep Guardiola, który doceniał Chorwata, ale szukał raczej innego typu piłkarza.

- Mario Mandżukicia zawsze chcesz mieć przy sobie, gdy idziesz na wojnę. Ale już niekoniecznie, gdy idziesz grać w piłkę - miał kiedyś powiedzieć o Chorwacie Pep. I Mandżukić poszedł na wojnę. Tyle tylko, że z własnym trenerem. Miał do niego pretensje, że gdy bił się z Robertem Lewandowskim o koronę króla strzelców, to Hiszpan zbyt często zdejmował go z boiska, przez co to Polak wygrał trofeum. Gdy Mandźukić przestawał się czuć potrzebny, bo już było wiadome, że niedługo do Monachium zawita Lewandowski, to się śmiertelnie obraził na Guardiolę. Unikał mu podawania ręki, miał się też nabijać z trenera, a swoją frustracje wyładowywał na treningach. Mandżukić mówił o Guardioli w podobnym tonie co Zlatan Ibrahimović. Twierdził, że Katalończyk źle traktuje niektórych piłkarzy i że nie jest szczerzy w międzyludzkich kontaktach. Ich drogi się rozeszły. 

Atletico Madryt kupiło go za 22 miliony euro, a Mandźukić odpłacił się 20 golami w sezonie. Jednak trener Diego Simeone nie potrafił się do niego w pełni przekonać i po zaledwie jednym sezonie Atletico sprzedało go do Juventusu. 

Max Allegri ulepił nowego Mandżukicia

W Turynie Chorwat spotkał Massimiliano Allegriego, który stworzył nowego Mario Mandźukicia. Do tej pory był on typowym środkowym napastnikiem, który co prawda dużo pracował, ale generalnie walczył z obrońcami głównie w polu karnym. Allegri zmienił taktykę Juventusu z 3-5-2 na 4-2-3-1 i wydawało się, że kosztem Mandźukicia będzie grał Gonzalo Higuain, ściągnięty za 94 miliony euro z Napoli. Tymczasem Allegri w ataku zmieścił ich obu. Na szpicy grał Higuain, na "10" Paulo Dybala, na prawym skrzydle Juan Cuadrado, a na lewym skrzydle... Mandżukić. Tak! Na lewym skrzydle! Chorwat nie tylko wspierał Higuaina, ale także pełnił rolę pierwszego obrońcy. Mówiło się o nim, że to "najlepszy defensywny napastnik świata".

- Podoba mi się lewe skrzydło. Zagram wszędzie tam, gdzie potrzebuje mnie Allegri. Niezależnie na jakiej pozycji będę występował, to będę grał z takim samym nastawieniem. Zawsze daje z siebie sto procent - tłumaczył Mandźukić. 

Zderzenie z Lewandowskim

W pierwszym sezonie w Juve zmierzył się z Bayernem Monachium, gdzie nową gwiazdą był Lewandowski. Atmosfera była napięta. Czuć było, że dla Chorwata, to coś więcej niż zwykły rywal. Starał się uprzykrzać życie Polakowi, choć jako ofensywni piłkarze, teoretycznie, powinni być na przeciwległych biegunach. 

W pewnym momencie zawrzało. W 65. minucie doszło do ostrej wymiany zdać pomiędzy Polakiem i Chorwatem. Zetknęli się czołami, po czym Mandżukić odepchnął głową Lewandowskiego.

Robert Lewandowski i Mario MandżukićRobert Lewandowski i Mario Mandżukić MASSIMO PINCA/AP

Sędzia Martin Atkinson nie ukarał jednak żadnego z piłkarzy. Według Lewandowskiego słusznie. - Może mógł sięgnąć po kartkę, żeby ostudzić zapał. Na czerwoną to jednak nie było. No chyba, że w jakiejś innej sytuacji, albo gdyby policzyć kilka zdarzeń, to wtedy może tak  - mówił Lewandowski w rozmowie z Canal+ zaraz po meczu. I dodał: - To jego styl, ale nie daliśmy się.

Bayern ostatecznie wyeliminował Juventus, ale Mandźukić dotarł do finału LM w 2017 roku. Strzelił nawet przepięknego gola, jednak Real Madryt wygrał 4:1.

W Juve Mandźukić wygrał cztery tytuły mistrza Włoch. Musiał opuścić klub dwa lata temu, gdy trenerem został Maurizio Sarri. Wybrał wtedy ofertę katarskiego Al-Duhail SC, ale gdy wrócił do Europy - zimą zeszłego roku - to nie udało mu się już podbić Milanu. Teraz zakończył karierę, której największym sukcesem będzie pewnie srebro mundialu z 2018 roku.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.