Emiliano Martinez bez wątpienia został jednym z bohaterów reprezentacji Argentyny podczas mundialu w Katarze. Bramkarz prezentował równą formę i wielokrotnie popisał się fantastycznymi interwencjami, choćby w konkursie rzutów karnych w ćwierćfinale z Holandią i oczywiście w finale przeciwko Francji. Z drugiej jednak strony 30-latek wzbudzał wielkie kontrowersje swoim niekiedy wręcz chamskim zachowaniem wobec rywali.
"J.....m cię dwa razy, zamknij się pieprzony dupku" - miał krzyczeć Martinez do Louisa van Gaala, selekcjonera Holendrów i faceta ponad dwa razy starszego od siebie, o czym pisaliśmy więcej ->>> TUTAJ. Po finale z Francją wykonał natomiast podczas dekoracji obsceniczny gest, przykładając do krocza Złotą Rękawicę, którą otrzymał jako nagrodę dla najlepszego bramkarza turnieju. W szatni i już podczas celebracji tytułu w Buenos Aires drwił natomiast z Kyliana Mbappe.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Wszystko to zdecydowanie Martinezowi fanów nie przysporzy, choć na mundialu wykonał świetną robotę. Dla Argentyńczyków jest bohaterem, ale świat nie kończy się przecież na Argentynie. Pomijając klasę sportową, której bramkarzowi nikt odmówić nie może, względem rywali zachowywał się wręcz skandalicznie i nie miało to nic wspólnego ze zdrową rywalizacją.
Tak uważa choćby Ian Wright, legendarny napastnik Arsenalu, którego zawodnikiem Martinez z przerwami na wypożyczenia był przez dziesięć lat. Anglik w podcaście "Ringer FC" nie krył, że nie podobała mu się postawa Argentyńczyka w serii rzutów karnych przeciwko Francji. Przede wszystkim, że wyrzucił piłkę tuż przed uderzeniem Aureliena Tchouameniego. Wright uważa, że Martinez "przekroczył granicę" i jego zachowanie było bardzo niesportowe.
- Patrzę na Emiliano Martineza i pamiętam tę gównianą farsę z Aubą (bramkarz Aston Villi w październiku 2021 roku próbował wyprowadzić z równowagi Pierre'a Emericka-Aubameyanga przed wykonaniem rzutu karnego w meczu ligowym z Arsenalem - przyp. red.) i wszystkie te rzeczy, które robił w Arsenalu - powiedział Wright.
- Myślałem, że ten facet przejdzie na inny poziom sku***syństwa, jeśli finał zakończy się karnymi. I tak się stało. Lubię Emiliano, ale to, co zrobił w rzutach karnych, przekroczyło granicę, jeśli chodzi o sportową postawę. Przekroczył linię - dodał.
Sam Martinez świeżo po finale bronił swoich "gierek mentalnych" z rywalami. W jego przekonaniu cel uświęca środki. Reszta świata niekoniecznie musi się z tym zgadzać, ale bramkarz już zdążył udowodnić, że krytyką zbytnio się nie przejmuje.