Skandal na MŚ. Operator BBC nie został wpuszczony na mecz Anglików. Z powodu zegarka

Piłkarze USA i Anglii nie zdążyli nawet wejść na murawę, a już doszło do skandalu. Ochrona nie chciała wpuścić na stadion operatora BBC. Powód? Tęczowy zegarek na nadgarstku kamerzysty. "Najwyraźniej zalecenia FIFA nie dotarły jeszcze na ten obiekt piłkarski" - pisała oburzona Natalie Pirks, dziennikarka BBC.

Kilka europejskich reprezentacji - Anglia, Belgia, Dania, Francja, Holandia, Niemcy, Szwajcaria i Walia - zapowiedziało, że w trakcie turnieju ich kapitanowie będą występować z tęczowymi opaskami na ramieniu. Miało mieć to charakter bardzo symboliczny w związku z prześladowaniem mniejszości seksualnych w Katarze. Na drodze federacjom stanęły władze FIFA, które zapowiedziały, że taki gest jest niezgodny z obowiązującymi przepisami i zostanie ukarany. W związku z tym piłkarze zrezygnowali z okazywania solidarności za pomocą opasek. Jednak Harry Kane znalazł inny sposób na wsparcie społeczności LGBTQ+. W jego ślady chciał iść jeden z operatorów stacji BBC. Niestety jego próbę udaremniła ochrona. 

Zobacz wideo Tak Ochoa oszukał Lewandowskiego. "Nie każdy to zauważył"

Skandal przed meczem USA - Anglia. Operator BBC nie mógł wejść na stadion. Kuriozalny powód

Jak informują brytyjskie media, kapitan reprezentacji Anglii pojawił się po meczu z Iranem z "tęczowym" Rolexem na nadgarstku. Warto zaznaczyć, że zegarek wart jest 650 tysięcy euro (ponad trzy miliony złotych). Na tańszy model zdecydował się jeden z pracowników stacji BBC.

O skandalicznej sytuacji poinformowała dziennikarka i koleżanka z pracy kamerzysty, Natalie Pirks. Do incydentu doszło przed spotkaniem Anglii z USA. Dziennikarka oraz operator próbowali dostać się na stadion, ale powstrzymała ich przed tym ochrona. Powód był zaskakujący.

"Właśnie przybyłam na stadion Al Bayt na mecz reprezentacji Anglii. Mój kamerzysta, noszący tęczowy pasek od zegarka, który dostał od syna, został zatrzymany przez ochronę. Ta nie pozwoliła mu wejść na obiekt piłkarski. Najwyraźniej zalecenia FIFA nie dotarły jeszcze na ten stadion" - czytamy na Twitterze.

Mówiąc o "zaleceniach FIFA" dziennikarka miała na myśli oświadczenie organizacji dotyczące walijskich kibiców. Przypomnijmy, przed poniedziałkowym meczem Walii z USA, kilku fanów europejskiej drużyny pojawiło się przed stadionem w czapkach typu Bucket z tęczowymi nadrukami. Dodatkowo w ręce trzymali tęczowe flagi. Szybko okazało się, że w takim stroju nie będą mogli wejść na obiekt piłkarski. Pracownicy obsługi stadionu zatrzymali kibiców i zażądali zdjęcia charakterystycznych kapeluszy oraz odłożenia innych przedmiotów wspierających społeczność LGBTQ+. Fani poinformowali o incydencie walijską federację piłkarską, a ta interweniowała w FIFA.

W czwartek organizacja nadesłała odpowiedź. "FIFA potwierdziła, że fani w tęczowych czapkach i z flagami zostaną wpuszczeni na stadion. Skontaktowano się z zarządcami wszystkich obiektów piłkarskich i poinstruowano ich, by stosowali się do tych zaleceń" - czytamy. Jednak, jak przyznała Natalie Pirks, nie wszyscy pracownicy w Katarze zapoznali się z tym oświadczeniem FIFA i nadal dochodzi do zatrzymań osób okazujących wsparcie mniejszościom seksualnym. 

Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl

Przypadek operatora BBC i walijskich kibiców nie jest odosobniony. Przed poniedziałkowym meczem z USA na stadion nie został wpuszczony także amerykański dziennikarz Grant Wahl. Powodem była tęczowa koszulka, jaką miał na sobie. Więcej o tej sprawie pisaliśmy >>> TUTAJ.

Więcej o:
Copyright © Agora SA