Polak wyznał, jak potraktowali go Niemcy. "Przyjechałem bardzo zaniedbany"

W niedzielę zespół Arged BM Stal Ostrów Wielkopolski zdobył Puchar Polski. MVP finału został Jakub Garbacz, który dopiero kilka tygodni temu wrócił do kraju po nieudanej przygodzie w Bundeslidze. - Doszło do różnych nieporozumień, władze klubu insynuowały różne historie, które nie były prawdziwe - opowiada o zachowaniu przedstawicieli niemieckiego klubu Syntainics MBC.

Jakub Garbacz nie mógł chyba wyobrazić sobie lepszego powrotu do gry w Polsce. Niecałe dwa miesiące po podpisaniu kontraktu z Arged BM Stalą Ostrów Wielkopolski, wywalczył już pierwsze cenne trofeum. Garbacz i jego koledzy sięgnęli po Puchar Polski

Zobacz wideo Mamed Chalidow kontra maszyna "bokser". Coś niebywałego

Jakub Garbacz w wielkim stylu wrócił do Polski. Wreszcie zdradził, dlaczego nie powiodło mu się w Bundeslidze

Drużyna Arged BM Stal Ostrów Wielkopolski w finałowym pojedynku pokonała gospodarzy turnieju, czyli Polski Cukier Pszczółkę Start Lublin 83:76. Nagrodę MVP finału otrzymał właśnie Jakub Garbacz. W decydującym pojedynku zdobył 20 punktów. Trafił m.in. cztery z dziewięciu prób za trzy punkty.

Mecz gwiazd NBANiebywały Mecz Gwiazd NBA. Stephen Curry skradł całe show. Rekord

Dzisiaj Jakub Garbacz ponownie wyrasta na jedną z największych gwiazd polskiej ligi. Jednak jeszcze niedawno 27-letni koszykarz nie mógł mieć powodów do zadowolenia. Jego przygoda z niemiecką drużyną Syntainics MBC okazała się zupełnie nieudana. Garbacz po raz pierwszy od powrotu do Polski opowiedział publicznie o kulisach rozstania z drużyną z Bundesligi.

W rozmowie z WP Sportowe Faktyreprezentant Polski zdradził, że Niemcy zwyczajnie chcieli się go pozbyć. By osiągnąć swój cel, Garbacza odstawiono zupełnie od drużyny i próbowano oczernić w mediach. Zawodnik szczegółowo opisał, co robili Niemcy, gdy stwierdzili, że nie jest on im już potrzebny. - Nie jest tajemnicą, że przyjechałem do Polski bardzo zaniedbany, moja waga była rekordowo wysoka (102 kg), podobnie jak tkanka tłuszczowa (12-procent). Nie zadziałał na mnie pozytywnie ostatni miesiąc zawieszenia w Niemczech, gdzie miałem duże problemy z trenowaniem

 - Po zgrupowaniu kadry przyjechałem do klubu, a tam był już nowy zawodnik na moją pozycję, o którym nie wiedziałem. W meczu sparingowym - w trakcie tygodnia - on dostał 30 minut, a ja tylko osiem. To był jasny sygnał, że Niemcy mnie nie widzą w składzie. Stąd też wziął się temat zmiany klubu. - opowiada koszykarz. 

twitter.com/BasketNews_comSkandal na parkiecie. Trener nie wytrzymał i pobił się z asystentem [WIDEO]

 - Raz dziennie miałem treningi o różnych porach i intensywności. Nie były to jednak zajęcia, na których mogłem się rozwinąć, dlatego nie dość, że sporo straciłem koszykarsko, to też nabrałem kilogramów. Próbowałem walczyć ze sobą, biegać na świeżym powietrzu, ale mentalnie trudno było mi się przełamać. Ciężko było wykrzesać z siebie te 100 procent możliwości - dodaje. 

 - Polityka klubu była taka, że pozyskano zawodnika na moją pozycję. Doszło do różnych nieporozumień, władze klubu insynuowały różne historie, które nie były prawdziwe. Ja tak naprawdę nie rozmawiałem z GM-em Martinem Geisslerem od momentu, gdy mnie zawiesił w prawach zawodnika. Jedynie dochodziły do mnie sygnały, co o mnie mówił w wywiadach - tłumaczy Garbacz i dodaje, że wspomniany dyrektor generalny zwyczajnie kłamał na jego temat w mediach. 

 - To nie były miłe i - co gorsza - prawdziwe rzeczy. Nie chcę już do tego wracać, nie ma sensu tego komentować. Cieszę, że wróciłem do Polski i tutaj mogę odbudować fizycznie i koszykarsko - podsumowuje Jakub Garbacz. 

Więcej o: