Niemiec pobił rekord świata w Everest Challenge. "Czułem, że płoną mi mięśnie"

Niemiecki kolarz Emanuel Buchmann dokonał czegoś niesamowitego! W piątek wziął udział w Everest Challenge i w rekordowym tempie pokonał na rowerze trasę wynoszącą 8848 metrów - donosi kataloński "Sport".

27-latek zajął 4. miejsce w ostatnim Tour de France. W piątek podjął się niezwykłego wyzwania. Postanowił pokonać na rowerze trasę, dopowiadającą wejściu na najwyższą gorę świata.

Zobacz wideo Rozmowa Michała Gąsiorowskiego z Michałem Gołasiem - kolarzem grupy INEOS

Niemiecki kolarz ustanowił rekord Everest Challenge!

8848 metrów to wysokość najwyższej góry na ziemi. Niemiec pokonał ten podjazd w rekordowym czasie! Zajęło mu to zaledwie 7 h i 27 minut! Pobił tym samym poprzedni najlepszy wynik, który był o 12 minut dłuższy.

Niemiecki rowerzysta chciał zebrać dziesięć euro za każdy metr wysokości, co oznaczałoby darowiznę o wartości ponad 88 tys. euro. Buchmann ostatecznie uzbierał kwotę 14 tys. euro, które zostaną przeznaczone na niemiecką organizację charytatywną pomagającą dzieciom. - To jedna z najtrudniejszych rzeczy, które zrobiłem. Nie sądziłem, że to tak bardzo boli. Na początku wszystko było bardzo łatwe, potem zdecydowałem się na pełną prędkość - powiedział Buchmann po zaliczeniu Everest Challenge.

I dodał: - Na wysokości 7 000 metrów czułem, że płoną mi mięśnie, nie byłem do tego przyzwyczajony. Ostatnie 1000 metrów było brutalne. Ale byli też fani, którzy bardzo mnie wspierali. W końcu pobiłem rekord tutaj w Ötztal, to było wspaniałe doświadczenie - zdradził niemiecki kolarz.

27-letni zawodnik pokonał 162 kilometry, spożywając siedem batonów, sześć żeli energetycznych oraz jedenaście butelek napoju i spalił przy tym 6870 kilokalorii, aby ukończyć Everest Challenge. Tym samym ustanowił nowy, nieoficjalny rekord. Po ukończeniu jazdy Niemiec nie ukrywał zadowolenia w rozmowie z biurem prasowym swojego zespołu.  - Jako zawodowy kolarz nigdy nie masz czasu na takie szalone rzeczy. Jestem wyczerpany, ale to było zabawne.  Oczywiście nie można tego porównać do wyścigu kolarskiego, ale myślę, że jestem dość wysportowany - zakończył Buchmann. 

Więcej o: