"And still". Przybysz "udusił" rywala. Efektowny mistrz KSW

Sebastian Przybysz pozostaje mistrzem KSW w wadze koguciej. Gdańszczanin pokonał Brazylijczyka Werllesona Martinsa przez duszenie zza pleców w piątej rundzie.

Pierwotnie Sebastian Przybysz miał zmierzyć się w walce wieczoru z Gruzinem Zuriko Jojuą, ale rywal wypadł z karty walk przez kontuzję żeber. Finalnie zastąpił go Brazylijczyk Werlleson Martins. - Sebastian jest bardzo wszechstronny, nie ma słabych stron. Ma bardzo dobry parter, jest dobry zapaśniczo i ma fajną stójkę. Myślę, że Sebastian jest już wschodzącą, nową gwiazdą KSW - mówił Artur Ostaszewski, menedżer Sebastiana Przybysza w rozmowie z Sport.pl.

Zobacz wideo Izu Ugonoh zdradza kulisy ostatniej walki. "Miałem ogromny problem"

Przybysz znów broni mistrzowskiego pasa w wadze koguciej. Ale nie było łatwo

Od samego początku pojedynku Sebastian Przybysz starał się być bardzo aktywny. Werlleson Martins nie pozostawał dłużny mistrzowi i dosyć groźnie go kopał. Brazylijczyk starał się zaatakować Przybysza zarówno high-kickiem, jak i latającym kolanem, ale te uderzenia nie zrobiły krzywdy mistrzowi KSW. Jedno z uderzeń Polaka trafiło w krocze zamiast w brzuch rywala, przez co pojedynek został przerwany na kilkanaście sekund.

Z rozwojem walki show było już coraz efektowniejsze. Sebastian Przybysz przez kilkadziesiąt sekund atakował przeciwnika z góry łokciami czy młotkami, ale Brazylijczyk przetrwał jego napór. W trzeciej rundzie to Przybysz padł na deski po potężnym ciosie Martinsa, ale dzięki dobrej defensywie pozostał w grze. Mistrz KSW liczył na to, że uda mu się doprowadzić do duszenia rywala zza pleców w czwartej rundzie, ale dobił swego w ostatniej rundzie.

Sebastian Przybysz docenił swojego przeciwnika po zakończeniu walki. - Nie będę głośno świętować tego zwycięstwa, bo rywal pokazał, że jest bardzo twardy i chciał urwać mi głowę. Charakteru mi nie brakuje i myślę, że to pokazałem. Miałem problemy w trakcie pojedynku, ale udało się wyjść z tego obronną ręką. Dużo rzeczy zmieniało się w przygotowaniach, ale cieszę się, że ostatecznie udało mi się wygrać przed czasem - powiedział Przybysz.

Więcej o: