F1. Webber zignorował polecenie zespołu

Mark Webber przyznał po wyścigu o GP Wielkiej Brytanii, że został poproszony przez zespół o niepodejmowanie próby wyprzedzenia Sebastiana Vettela na ostatnich okrążeniach. - Oczywiście zignorowałem zespół, bo chciałem wywalczyć lepsze miejsce - powiedział Australijczyk.

Najmocniejsze poglądy na Facebook.com/Sportpl ?

Pod koniec wyścigu na torze Silverstone pewnie po zwycięstwo zmierzał Fernando Alonso, a za nim jechało dwóch kierowców Red Bulla. Mark Webber nie zamierzał rezygnować z walki o wyprzedzenie kolegi z zespołu i kilka razy zaatakował Vettela. Nie były to bardzo ostre ataki, nie doszło między kierowcami do kontaktu i ostatecznie Niemiec zdołał się obronić.

Czytaj relację z GP Wielkiej Brytanii

Okazuje się, że zespół poprosił Webbera "prawdopodobnie cztery czy pięć razy", by ten nie ryzykował i nie walczył o drugie miejsce. Australijczyk zapytany, jak się z tym czuje, odparł:

- Nie jestem zbyt szczęśliwy, nie. Oto moja odpowiedź. Jeśli Alonso wypadłby z toru na ostatnich okrążeniach, walczylibyśmy przecież o zwycięstwo. Oczywiście zignorowałem zespół, bo chciałem wywalczyć lepsze miejsce. Sebastian robił co mógł i ja robiłem co mogłem, nie chciałem żadnego wypadku - powiedział Webber.

- Zawsze staram się dać z siebie wszystko, próbowałem walczyć o lepsze miejsce - dodał trzeci kierowca GP Wielkiej Brytanii.

Triumf Alonso! Trzy przyczyny zwycięstwa

Sebastian Vettel stwierdził, że rozumie, skąd takie polecenie zespołu, ale cieszy się z walki, którą stoczył z Webberem.

- Nic w tym złego. Jeśli masz dwóch kierowców na miejscach drugim i trzecim, a pierwszy i czwarty kierowca są daleko, z punktu widzenia zespołu nie ma sensu ściganie się, bo można zrobić coś głupiego. Różnica między drugim a trzecim miejscem nie jest duża, ale naturalna jest chęć ścigania. Trzymałem pozycję, było ciężko, bo Mark był szybszy, a potem była już meta - powiedział lider klasyfikacji generalnej.

Dziesięć najlepszych kierowców F1, którzy nie zostali mistrzami

Więcej o: