F1. Angielska mobilizacja przed atakiem na Red Bulla

Mistrzostwo świata Formuły 1 dla Sebastiana Vettela jest praktycznie przesądzone, ale najwięksi rywale Niemca walczą o zachowanie twarzy. W niedzielę atakować będą na Silverstone w Grand Prix Wielkiej Brytanii. Relacja na żywo z kwalifikacji w sobotę od 14 na Sport.pl.

Twoi znajomi już nas lubią. Sprawdź którzy na Facebook.com/Sportpl ?

Vettel, 24-letni obrońca tytułu z Red Bulla, wygrał aż sześć z ośmiu tegorocznych wyścigów i ma aż 77 punktów przewagi nad drugim Jensonem Buttonem z McLarena. Jego słowa sprzed kilku dni, kiedy to Vettel mówił, że nie wie, jaką ma przewagę, i nie chce słyszeć, że już został mistrzem, można uznać kurtuazję. Tym bardziej że wiarę tracą rywale.

Po ostatnim Grand Prix Europy w Walencji Buttonowi i jego koledze z McLarena Lewisowi Hamiltonowi - jedynym kierowcom, którym udało się wyrwać Vettelowi wygraną w tym sezonie - wymknęło się publicznie, że na tytuł szans nie mają. Inny mistrz Fernando Alonso z Ferrari powiedział to już kilka tygodni temu. Cała trójka liczy jednak, że ostatnie zmiany w przepisach mogą zmniejszyć dominację Red Bulla.

W połowie czerwca Międzynarodowa Federacja Samochodowa ogłosiła, że od wyścigu na Silverstone wchodzi w życie niemal całkowity zakaz produkcji spalin w momencie, kiedy kierowca zdejmuje nogę z gazu. Ten ciągły nawiew zasilał wbudowany w podłogę samochodu dyfuzor wytwarzający niskie ciśnienie pod bolidem i zapewniał mu docisk do toru także w zakrętach, w których kierowcy zwalniają.

Tor Silverstone - perełka w kalendarzu F1

Red Bull, a w mniejszym stopniu także Lotus Renault zbudowały swoje samochody właśnie wokół koncepcji dmuchanego dyfuzora - wynikająca z przyczepności prędkość w szybkich łukach to ich największy atut. - Obawiam się, że nowe przepisy w nas uderzą - przyznał projektant Red Bulla Adrian Newey. - To absurdalna zmiana, bo na początku sezonu stwierdzono, że nasza konstrukcja jest legalna.

Zwolennicy teorii spiskowych mogliby powiedzieć, że zmiana przepisów jest atakiem wymierzonym w Red Bulla, bo i szefowie McLarena, i Ferrari zgodzili się, że dzięki niej mogą odrobić część strat do lidera mistrzostw. Atmosfera jest ciężka - po wczorajszych treningach na konferencji dla nich doszło nawet do sprzeczki między Christianem Hornerem z Red Bulla i Martinem Whitmarshem z McLarena. Ten drugi zarzucał pierwszemu, że jego zespół nie respektuje nowych przepisów i nadmuchuje dyfuzor w niedozwolonym obecnie stopniu.

McLaren jest rozdrażniony, ale i zmobilizowany, bo Formuła 1 wróciła na ten weekend do ojczyzny - to właśnie na torze Silverstone rozpoczęły się w 1950 roku mistrzostwa świata. Legendarny obiekt z roku na rok niszczał, pieniędzy na remont nie było, dwa lata temu Bernie Ecclestone zagroził, że Grand Prix Wielkiej Brytanii zostanie przeniesione z Silverstone na Donnington Park.

Do zmiany ostatecznie nie doszło, a dzisiejsze Silverstone lśni nowością - główna prosta została przeniesiona na przeciwległą stronę, gdzie zbudowano nowiutkie zaplecze dla zespołów. Zwycięstwo Buttona lub Hamiltona byłoby okazją do wielkiego święta i, być może, do rozpoczęcia pogoni za Vettelem.

Sobotnie kwalifikacje rozpoczną się o 14, wyścig o tej samej porze w niedzielę. Transmisje w Polsacie.

Boullier zapewnia, że Robert Kubica niedługo wróci ?

Więcej o: