F1. Fernando Alonso skarcony

Gdy w poniedziałkowe popołudnie Fernando Alonso odebrał telefon od prezydenta Ferrari Luki Di Montezemolo, usłyszał nie tylko urodzinowe życzenia, ale i ostrą reprymendę za swoje komentarze po niedzielnym Grand Prix Węgier.

O które dokładnie słowa Alonso chodzi, nie wiadomo. Prawdopodobnie rzecz tyczy się narzekań kierowcy na bolid. BBC cytuje odpowiedź Hiszpana na pytanie jednego z dziennikarzy, jaki prezent chciałby dostać na urodziny, odparł: - Samochód kogoś innego.

Co więcej, w weekend plotkowano o tym, że menedżer Hiszpana Luis Garcia Abad rozmawiał z szefem Red Bulla na temat przejścia Alonso do mistrzowskiej ekipy już od przyszłego sezonu, mimo ważnego kontraktu z Ferrari. Alonso wszystkiemu zaprzeczał po niedzielnym wyścigu.

Trzeci kierowca w klasyfikacji generalnej, który w poniedziałek skończył 32 lata, a dzień wcześniej zajął piąte miejsce w Grand Prix Węgier, został upomniany przez prezydenta Ferrari, a zespół wydał oficjalne oświadczenie.

"Wszyscy wielcy mistrzowie, którzy jeździli dla Ferrari, zawsze byli proszeni o to, by interesy zespołu przedkładali nad własne. To właściwy moment, by zachować spokój, unikać polemik, okazać pokorę i determinację, stojąc razem z zespołem i jego członkami zarówno na torze, jak i poza nim" - czytamy.

Zdaniem dziennikarza BBC Andrew Bensona Ferrari, publicznie karcąc Alonso, prowadzi niebezpieczną grę. "Działania Di Montezemolo na pewno będą problemem dla Alonso, który jest dumnym człowiekiem i świetnym kierowcą. Jego frustracja jest zrozumiała. Od lat dokonuje cudów w samochodzie, który ma braki" - pisze.

Zobacz wideo
Więcej o: