Iga Świątek w pierwszej rundzie Australian Open zmierzyła się z Yue Yuan. Chinka przed tym spotkaniem notowana była na 125. miejscu w rankingu WTA. Do drabinki głównej turnieju dostała się poprzez kwalifikacje, w których straciła dwa sety. W meczu z Polką, mająca "w nogach" 6 godzin i 22 minuty zawodniczka od początku prezentowała się ze znakomitej strony, przysparzając byłej liderce światowego rankingu wiele problemów. Przez większość czasu to nasza zawodniczka musiała gonić wynik. Jej przeciwniczka w premierowej odsłonie miała nawet gema serwisowego na zakończenie partii, lecz Iga zdołała ją wówczas przełamać. W decydującym o losie seta tie-breaku górą była Raszynianka (7-5).
Chińska tenisistka przy stanie 0:3 w drugiej partii poprosiła o przerwę medyczną. Gdy wydawało się, że Iga jest na "autostradzie" do zwycięstwa, 27-latka odżyła i ponownie podjęła rękawicę w tym pojedynku. Odrobiła stratę jednego z dwóch przełamań i dzielnie walczyła do samego końca, lecz to Polka wyszła zwycięsko z tego spotkania, wygrywając drugą odsłonę 6:4.
Tuż po zakończeniu spotkania 24-latka udzieliła wywiadu Andrei Petković, byłej tenisistce, która w 2011 roku grała w ćwierćfinale singlistek w Australian Open. Świątek przyznała, iż nie łatwo jej było wejść w to spotkanie, co skrzętnie wykorzystała jej przeciwniczka. - Byłam trochę zardzewiała na początku, co wykorzystała moja przeciwniczka. Wiedziałam jednak, że ciężką pracą odrobię straty. Było sporo wzlotów i upadków w tym spotkaniu, ale teraz wiem, na czym mam się skoncentrować i nad czym ciężko pracować - powiedziała.
Petković dopytywała Polkę o kwestię ciężkiej pracy, a konkretniej, co ma na myśli, mówiąc o niej. - Głównie mam na myśli pracę nóg. Na początku spotkania byłam spięta, zaś rywalka szybko reagowała na wydarzenia na korcie i nie dawała się zepchnąć do obrony, nad czym ja też musiałam pracować. Nie było idealnie, lecz najłatwiej wygrywa się kiedy jest idealnie, więc to zwycięstwo jest dla mnie bardzo cenne - sprecyzowała Raszynianka.
Zobacz też: Organizatorzy Australian Open w szoku. Szalone sceny, zrobiła się afera
W pierwszej partii Iga musiała gonić wynik. Niemka zapytała jej na koniec, co miała w głowie, gdy przegrywała 4:5, a serwis był po stronie Chinki. - Szczerze mówiąc nie pamiętam, ale mogę powiedzieć, że o to właśnie chodzi, by nie przepychać tylko i wyłącznie piłek, bo nic z tego nie będzie. Przejmowanie inicjatywy to jest moja gra. Z pewnością lepsza była koncentracja od stanu 3:5, a w tie-breaku była już ona na idealnym poziomie - zakończyła Iga Świątek.
W drugiej rundzie Australian Open wiceliderka rankingu WTA zmierzy się z Czeszką, Marie Bouzkovą, która zajmuje w tym zestawieniu 44. miejsce.