Świątek ujawnia. Oto jej plan na Wimbledon

Iga Świątek nie wygrała WTA 500 w Bad Homburg. W finale musiała uznać wyższość trzeciej rakiety świata Jessiki Peguli. Mimo wszystko wyciągnęła wiele pozytywnych wniosków z turnieju, o czym zapewniła w rozmowie z Polsatem Sport. Ujawniła, co tak naprawdę dał jej występ w Niemczech. - Mam nadzieję, że uda się to przełożyć na grę w Wimbledonie - podkreślała.
TENNIS-BADHOMBURG/
Fot. REUTERS/Heiko Becker

Wszyscy liczyli, że do przełamania Igi Świątek dojdzie na tak uwielbianych przez nią kortach ziemnych. Tyle tylko, że tam dość mocno rozczarowała. Najdalej dotarła do półfinału turnieju w Madrycie i Roland Garros. Na grę w finale rangi WTA czekała więc ponad rok. I w końcu się doczekała. W sobotę zagrała w decydującym o tytule starciu w WTA 500 w Bad Homburg, rozgrywanym na... trawie, a więc nawierzchni najtrudniejszej dla 24-latki. Kto by się spodziewał, że właśnie tutaj osiągnie najlepszy wynik sezonu. Tytułu ostatecznie zdobyć się jednak nie udało. Świątek przegrała 4:6, 5:7 z Jessicą Pegulą i musiała przełknąć gorzką pigułkę. 

Zobacz wideo Daria Abramowicz wciąż pomaga Idze Świątek? Ferszter: Powinna się wytłumaczyć przed dziennikarzami

Iga Świątek zadowolona z gry w Bad Homburg. "Mam nadzieję, że uda się to przełożyć na grę w Wimbledonie"

Świątek zdążyła już nieco otrząsnąć się po porażce i udzieliła wywiadu dla Polsatu Sport. Podsumowała występ w Niemczech i zdradziła, co dzięki niemu zyskała. - Niezależnie od tego, jaki byłby wynik, to, że zagrałam bardzo solidny tenis przeciwko topowym zawodniczkom, sprawiło, że mam trochę więcej pewności siebie i trochę więcej rozumiem jeśli chodzi o grę na trawie - zaczęła.

- Mam nadzieję, że uda się to przełożyć na grę w Wimbledonie, chociaż nie zdążyłam jeszcze odbyć tu treningu. To jedyna wada grania w turniejach poprzedzających Wimbledon, że później jest trochę mniej czasu na przygotowanie już na obiekcie, ale mam nadzieję wykorzystać zdobytą pewność siebie w pierwszych rundach tutaj - zapewniała.

Tak więc pozostaje nam czekać na start Polki w imprezie wielkoszlemowej. W pierwszej rundzie zmierzy się z Poliną Kudermietową. I nie ulega wątpliwości, że będzie wielką faworytką. Zresztą powinna być też kandydatką do tytułu, szczególnie po tym, co pokazała w Bad Homburg. - Mam nadzieję, że będzie się cieszyć grą i będzie miała mniej nerwowych reakcji. To zupełnie niepotrzebne - mówił Lech Sidor w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet". Wskazał też, co zawodniczka musi poprawić w trakcie Wimbledonu. 

Oto plan Świątek na Wimbledon

Sama Świątek w rozmowie z Polsatem Sport również wspomniała, co chciałaby robić w Londynie, by osiągać lepsze wyniki. - W Bad Homburg mogłam trochę częściej chodzić do siatki, więc może uda się to też w tym turnieju - mówiła, podkreślając, że takie zachowanie na trawie to "ogromny atut", a "zagranie woleja, który w ogóle się nie odbije od kortu, bo 'usiądzie' na trawie, jest wielką bronią". 

Zobacz też: Sabalenka przeprasza za to, co zrobiła. "Naprawdę nie chciałam". 

Pozostaje nam czekać na pierwsze treningi Świątek w Londynie, a także na mecze. Najdalej na Wimbledonie w seniorskiej karierze dotarła w 2023 roku, kiedy to zameldowała się w ćwierćfinale. "Jestem dumna z pracy, którą wykonaliśmy w ostatnich tygodniach, aby się rozwinąć i podjąć kolejne kroki. Ten codzienny wysiłek i zaangażowanie z dużą ilością odwagi i zabawy prowadzą do świetnego wyniku, który sprawia, że z satysfakcją i determinacją jadę na Wimbledon" - zapewniała Świątek na Instagramie.

Więcej o: