Hubert Hurkacz po sezonie 2021 ma prawo nazywać się najlepszym polskim tenisistą w historii. Wygrał trzy turnieje, był w półfinale Wimbledonu i w rankingu ATP awansował na 9. miejsce. Został drugim Polakiem w top 10 tego zestawienia. Pierwszym był klasyfikowany na miejscu 10. Wojciech Fibak.
Niestety 24-letni Hurkacz nieudanie kończy świetny sezon. W turnieju ATP Finals w Turynie przegrał wszystkie trzy mecze. Po dobrym meczu z Daniiłem Miedwiediewem (7:6, 3:6, 4:6) Polak rozegrał słabe spotkania z Jannikiem Sinnerem (2:6, 2:6) i Alexandrem Zverevem (2:6, 4:6).
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Mecz ze Zverevem, numerem 3 rankingu ATP i mistrzem olimpijskim z Tokio, Hurkacz zaczął bardzo źle. Po 10 minutach przegrywał 0:4. Z 18 rozegranych punktów wygrał tylko 2.
- Nikt się nie spodziewał takiego początku. Hubert też nie. Nie wszedł w mecz i to ustawiło jego grę. Hubert był zniecierpliwiony, widzieliśmy gesty do jego obozu - mówi Mariusz Fyrstenberg.
Po szybko przegranym pierwszym secie w drugim Hurkacz grał znacznie lepiej. Ale przy stanie 4:4 przegrał gema serwisowego i chwilę później było po meczu.
- Zły początek był bardzo ważny, a nie pomagał też fakt, że Hubert przegrał dwa wcześniejsze mecze. To siedzi w głowie. Wszystko się nagromadziło. Też to, że do końca bardzo mocno walczył o awans do ATP Finals. Na pewno był wykończony i fizycznie, i psychicznie. Dostał się jako ostatni, inni aż tak nie gonili. Myślę, że już w meczu z Sinnerem Hubertowi po prostu skończyło się paliwo - komentuje Fyrstenberg.
Nasz były deblista przekonuje, że na Hurkacza duży wpływ mogło mieć i to, że w turnieju dla najlepszych ośmiu tenisistów świata gra po raz pierwszy. - Debiut jest wyjątkowy, szczególnie stresujący. Na pewno w przyszłości Hubert będzie w tych turniejach wygrywał. Jestem o tym przekonany. Z Miedwiediewem widzieliśmy, jak on może grać. Jest młody, ciągle się rozwija, jestem o niego spokojny - podkreśla Fyrstenberg, który w ATP Finals wystąpił pięć razy w parze z Marcinem Matkowskim.
- Jak jechaliśmy na pierwszy masters, to stres był bardzo duży. I też w trzech meczach wygraliśmy tylko jednego seta. Jak teraz Hubert - mówi Fyrstenberg. - Nie jestem zdziwiony, że wyszło mu jak wyszło. Podchodzę do tego spokojnie. 24 lata na zawodnika ATP to dopiero początek kariery. Hubert jeszcze rok temu był 34. w rankingu, teraz jeszcze się przyzwyczaja do ciągłej gry z najlepszymi, z zawodnikami z top 10. To jest zupełnie inny tenis. Ale jak się przyzwyczai, to będzie z nimi wygrywał - dodaje.
- Podsumowując, uważam, że Hubert przebije nasze osiągnięcie. My w ATP Finals zagraliśmy pięć razy i raz doszliśmy do finału. Jego stać na więcej - kończy Fyrstenberg.