Iga Świątek przeciwieństwem piłkarskiej reprezentacji Polski. Kolejne imponujące słowa

Iga Świątek przegrała z Wiktorią Azarenką w trzeciej rundzie US Open. Mimo porażki chwalą ją Białorusinka oraz ojciec Tomasz Świątek. - Na pewno był to najlepszy mecz Igi w tegorocznym US Open. Wynik tego nie oddaje. Oceniam to spotkanie bardzo pozytywnie - powiedział Świątek w rozmowie ze Sport.pl.

Niech nikogo nie zmyli wynik tego spotkania. Polka, 53. tenisistka świata, przegrała 4:6, 2:6, ale rozegrała naprawdę dobre zawody. Jak reprezentacja Polski osiągnęła w piątek w Lidze Narodów z Holandią wynik lepszy od gry (0:1), tak w przypadku Świątek z Azarenką jest odwrotnie. Długimi fragmentami mecz Polki z Białorusinką był bardzo wyrównany i mógł się potoczyć zupełnie inaczej.

Zobacz wideo Iga Świątek wykonała wyzwanie Małysza w zaskakujący sposób

Świetny początek Igi Świątek

19-latka z Raszyna świetnie zaczęła - od wygrania do zera gema przy serwisie rywalki. Po ośmiu minutach było 2:0 dla Świątek, a w winnerach 7:1. W całym spotkaniu to Polka miała więcej kończących piłek (27 do 25). To niespodzianka, bo Azarenka słynie z agresywnej gry przy końcowej linii i ze zdobywania punktów w bezpośredni sposób. Polka miała też więcej niewymuszonych błędów (25 do 19), ale dużo mniej niż spotkaniu drugiej rundy z Saszą Vickery, gdy naliczono jej ich aż 63. A przecież skala trudność była dużo wyższa.

Po szybkim prowadzeniu Świątek, Azarenka odpowiedziała lepszą grą, dwukrotnie przełamała naszą zawodniczkę i wyszła na 4:2. Wtedy to Polka znów odebrała serwis utytułowanej rywalce, doprowadzając do 4:4. Świątek grała tak, jak powinno się z Azarenką. Mocno, głęboko, wspaniale rozrzucała ją po korcie. Białorusinka kilka razy kręciła głową z niedowierzania. Spodziewała się łatwiejszej przeprawy z mało doświadczoną rywalką.

Zabrakło doświadczenia

Tego ogrania na najwyższym poziomie brakowało Świątek w kluczowych momentach meczu. Od stanu 4:4 podjęła kilka złych decyzji i przegrała pierwszego seta 4:6. To żadna niespodzianka, bo Azarenka ma 31 lat, jest o 12 lat starsza od Świątek. Przez 51 tygodni była liderką rankingu WTA. Wygrała dwa turnieje wielkoszlemowe (Australian Open 2012 i 2013), 21 turniejów w cyklu WTA, a w US Open 2012 i 2013 była w finale. W turniejach rangi WTA rozegrała ponad 600 spotkań. Wielki Szlem to dla niej chleb powszechni, a 19-letnia Polka wciąż uczy się gry na najwyższym poziomie. Uczy się, ale poprawę widać gołym okiem.

Gdy w zeszłym roku Świątek debiutowała w Australian Open, w drugiej rundzie trafiła na Camilę Giorgi. Włoszka nie jest tak groźna jak Azarenka, a mimo to nasza tenisistka była totalnie sparaliżowana na korcie. Sama to zresztą potem przyznała w wywiadzie, że nie udźwignęła psychicznie tamtego spotkania. Tego samego nie można powiedzieć o jej meczu z Azarenką. Mentalnie była gotowa do rywalizacji. Zaważyło mniejsze doświadczenie. 

Tak, jak w drugim secie, gdy Polka znów zaczęła od przełamania rywalki. Posyłała świetne returny, ganiała Białorusinkę po korcie. Niestety to nie wystarczyło, bo była liderka w kluczowych momentach była po prostu lepsza. Przewidywała, co chce zagrać Polka albo korzystała z jej błędów taktycznych. Świątek niepotrzebnie skracała niektóre wymiany. Rywalka bez problemu dochodziła do sygnalizowanych dropszotów. Błędy taktyczne można tłumaczyć wciąż małym ograniem na poziomie wielkoszlemowym. Jeśli ktoś pisze, że Świątek przegrała z Azarenką, bo była "rozchwiana emocjonalnie", to chyba nie oglądał tego meczu i zobaczył tylko suchy wynik na FlashScorze.

Serwis do poprawy

Największym problemem Świątek w meczu z Azarenką był serwis. W drugim secie Polka nie wygrała ani jednego gema przy własnym podaniu. Gdy trafiała pierwszym serwisem, szansa na zdobycie punktu rosła. Dużo gorzej było przy drugim podaniu. Zbyt wolnym, z czego wiele razy korzystała Azarenka, posyłając wygrywające returny. Przypomniały się pojedynki Wiktorii Azarenki z Agnieszką Radwańską. Nasza najlepsza tenisistka w historii miała w nich ten sam problem co Iga Świątek. Zbyt słaby drugi serwis był notorycznie ostrzeliwany przez Białorusinkę. W efekcie Radwańska przegrała aż 14 z 19 ich spotkań.

Porażka 4:6, 2:6 w trzeciej rundzie US Open z Azarenką nie jest dla Świątek powodem do wstydu. Zwłaszcza po takim meczu. Białorusinka to jedna z faworytek do końcowego triumfu w Nowym Jorku. Kilka dni temu wygrała wielką imprezę w Cincinnati. L’Équipe wybrał ją do ścisłego grona tenisistek, które mają największe szanse w tegoroczny US Open. Azarenka wraca do wielkiego tenisa po przerwie spowodowanej walką o prawo do wychowania dziecka. W rankingu jest dziś 27. na świecie, ale nie oddaje to jej możliwości.

Azarenka wychwala Świątek

Po meczu Azarenka bardzo chwaliła naszą tenisistkę. - Jej wejście w mecz było niesamowite. Nigdy z nią nie grałam wcześniej, nie widziałam jej spotkań. Zobaczyłam tylko to z drugiej rundy i dzisiaj zagrała na zupełnie innym poziomie. Byłam naprawdę zaskoczona tym, jak grała, ale w naprawdę dobry sposób. Jest super utalentowana, gra mądrze i potrafi zmieniać tempo gry - powiedziała Białorusinka.

- Ma tylko 19 lat i naprawdę wierzę, że jeszcze może być lepsza. Jestem pod wielkim wrażeniem jej gry - dodała.

- Na pewno był to najlepszy mecz Igi w tegorocznym US Open. Wynik tego nie oddaje. Wszyscy liczyli na taki mecz, w którym Iga postawi się dużo bardziej utytułowanej rywalce. Tak było, oceniam to spotkanie bardzo pozytywnie. Nie udało się wygrać, ale zebrała bardzo dużo cennego doświadczenia. Po przerwie z powodu pandemii to był tak naprawdę jej pierwszy mecz na dobrym poziomie o wyższą stawkę. Pokazowe turnieje nie mają takiej atmosfery, jak Wielki Szlem. W Cincinnati i teraz w Nowym Jorku trudno było jej się odnaleźć. Wejść w rytm turniejowy - mówi Tomasz Świątek, ojciec Igi, w rozmowie ze Sport.pl.

Trzeba odnaleźć się po przerwie

Przerwa w rozgrywkach z powodu pandemii trwała od marca. Była uciążliwa dla wszystkich tenisistek, ale szczególnie dla tych najmłodszych, bez większego doświadczenia. 16-letnia Coco Gauff, objawienie amerykańskiego tenisa, w styczniu w Australian Open ograła Naomi Osakę i doszła do czwartej rundy (podobnie jak Iga Świątek). Teraz w Nowym Jorku odpadła już w pierwszym meczu. - Ten mecz pokazał, jak duży Iga ma potencjał. Mentalnie podeszła bardzo dobrze. Brakowało dwóch - trzech dobrych zagrań, które mogłyby przeważyć spotkanie na jej stronę. Na tym jednak polega tenis, że przede wszystkim trzeba wygrywać te najważniejsze piłki. Azarence dodało skrzydeł wygranie turnieju w Cincinnati. Uwierzyła, że znów może być w ścisłej czołówce. Jej duże doświadczenie było widoczne - dodaje Świątek.

Ojciec 19-letniej tenisistki zdradził, że córce nie było też łatwo odnaleźć się w specyficznych warunkach przygotowanych na czas tegorocznego US Open. Zawodnicy z powodu pandemii są w izolacji, ich funkcjonowanie w Nowym Jorku jest mocno ograniczone. Jedynie rozstawieni tenisiści otrzymali loże na głównym korcie, gdzie mogą urozmaicać czas śledzeniem spotkań.- To jest dosyć trudne. Przebywanie przez dłuższy okres tylko na trasie hotel - korty jest męczące. Iga mogła tylko spać, jeść i grać. Nigdzie wyjść. Bardzo ciężka i nietypowa sytuacja. Jeszcze gdyby ktoś tak musiał za karę funkcjonować, ale gdy zgadzasz się na to na własne życzenie, to tym bardziej jest męczące - przyznaje Świątek.

Iga Świątek wraca teraz do Europy. Od 14 września zagra najprawdopodobniej w imprezie w Rzymie na kortach ziemnych. To element przygotowań do turnieju Roland Garros, który rusza już tydzień później.

Przeczytaj też: