Anna Podolec: Mam pecha

Pechowo rozpoczęła ten rok Anna Podolec. Na jednym z pierwszych treningów po Nowym Roku nabawiła się kolejnej kontuzji. - Dostałam za krótką piłkę na prawym skrzydle, spadłam na jedną nogę, kolano nie utrzymało ciężaru i uciekło... - mówi.

Reprezentacja.net: Masz okropnego pecha, Aniu.

Anna Podolec: - Niestety. Tym bardziej, że z barkiem dochodziłam już do siebie. Trenowałam już normalnie, atakowałam. Jeszcze nie z pełną siłą, ale czułam, że ona już powoli wraca. Właśnie podczas ataku doznałam drugiego urazu. Dostałam za krótką piłkę na prawym skrzydle, spadłam na jedną nogę, kolano nie utrzymało ciężaru i uciekło... Mam zerwane więzadło krzyżowe.

Operacja jest konieczna?

- Kiedy byłam na pierwszej, wizycie lekarz powiedział mi, że więzadło krzyżowe przednie jest zerwane, chociaż na rezonansie nie było tego widać dokładnie. Badanie rezonansem wykazało jedynie naderwanie, ale doktor zrobił mi wszystkie ćwiczenia kontrolne, które pozwalają stwierdzić, czy więzadło trzyma czy nie i niestety okazało się, że najprawdopodobniej jest zerwane. Trzeba więc operować.

Kiedy czeka Cię zabieg?

- Na razie muszę "odblokować" kolano. Lekarz kazał mi je zginać "na sił ę", nad czym pracujemy z moją masażystką. Już coś się na szczęście ruszyło, kolano trochę się już zgina, w każdym razie na pewno jest lepiej niż na początku. Dlatego też moja masażystka na dniach będzie dzwoniła do lekarza, żeby go o tym poinformować, wtedy zobaczymy, co on powie i kiedy będzie można to zoperować.

Jestem pełna podziwu dla Twojej siły, wielu już dałoby sobie spokój będąc w Twojej sytuacji.

- Na początku byłam załamana, ból był okropny, ale taki jest sport. Musiałam sobie to wszystko uzmysłowić, poukładać. Myślałam, "niemożliwe, już dochodziłam do siebie, zaczęłam trenować, atakuję, a tutaj kolejna kontuzja". Tym bardziej, że nie jest to jakiś delikatny uraz typu "skręcony staw skokowy" i wyłączenie z treningów na dwa czy trzy tygodnie, ale kolejna kontuzja wymagająca dłuższego powrotu do zdrowia, operacji, rehabilitacji.

Wiadomo jak długo to wszystko potrwa?

- Oficjalnie jeszcze nie można nic powiedzieć, bo nie było jeszcze operacji. Ale rozmawiałam o tym z koleżankami, którym również w przeszłości zdarzyła się podobna kontuzja. Pocieszały mnie, że to na szczęście "tylko" zerwane więzadło krzyżowe, bo gdyby to była łękotka leczenie mogłoby potrwać nawet pół roku.

Klub cały czas Cię wspiera?

- Wszyscy mi współczują i mówią, że mam okropnego pecha (uśmiech). Nadal jednak mi pomagają, organizują wizyty u specjalisty, tu zresztą będę operowana.

Więcej na Reprezentacja.net  ?

Więcej o: