Koniec spekulacji. 44-letnia legenda podjęła decyzję ws. kariery

Co dalej z Simonem Ammannem? Takie pytanie zadawali sobie sympatycy Szwajcara. I w końcu dostali odpowiedź. Przekazał ją selekcjoner kadry narodowej. Czy 44-latek pojawi się na skoczni w przyszłym sezonie?
DLOKR
Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

- Igrzyska olimpijskie są moim głównym celem. Nie zainwestowałbym tyle energii w styczniu, gdybym nie miał długofalowego planu - mówił Simon Ammann w marcu 2025 roku. Zapowiedział, że nie zamierza kończyć kariery i wystartuje w sezonie 2025/26. Jednak ten był dla niego fatalny, zdobył ledwie 41 punktów w konkursach Pucharu Świata, zajął odległą, 46. lokatę w klasyfikacji generalnej i na dodatek zabrakło dla niego miejsca w kadrze na igrzyska. Kibice zaczęli się więc zastanawiać nad przyszłością czterokrotnego mistrza olimpijskiego. Czy absencja na imprezie we Włoszech podłamała go na tyle, że zakończy karierę, tym bardziej że w tym sezonie kolejnego tak wielkiego eventu nie będzie?

Zobacz wideo Dlatego Tomasiak robi znak krzyża przed skokiem. Powiedział to przed kamerą

Simon Ammann wciąż chce skakać!

Wątpliwości w sprawie niemal 45-letniego skoczka rozwiał selekcjoner Szwajcarów. - Jest bardzo zmotywowany. Jestem przekonany, że latem uda nam się zrobić kolejne kroki w celu poprawy formy - zapewnił Bine Norcic, cytowany przez saarbruecker-zeitung.de. A to nie koniec rewelacji.

Nie dość, że Ammann nie zamierza odłożyć nart na półkę, to jeszcze... najpewniej będzie mógł liczyć na występy w Pucharze Świata. Trener sam to zapowiedział. - Simon będzie kontynuował karierę. Uwzględniam go w planach na kolejny sezon - mówił. Tak więc możemy spodziewać się widoku Szwajcara na skoczni. 

Zobacz też: Poruszenie po decyzji Polki. "Będzie nam ciebie brakowało". 

Tylko tego jednego brakuje Ammannowi, by jego kariera stała się kompletna

Jednak wątpliwe jest, by odnosił jeszcze sukcesy i nawiązał walkę z dużo młodszymi rywalami. Raczej będzie skakał już dla własnej przyjemności. Sukcesy na koncie ma i to niemałe. Mowa m.in. o czterech złotych medalach olimpijskich, o których szczególnie pamiętają polscy kibice. To właśnie on był "zmorą" Adama Małysza na tej imprezie i za każdym razem odbierał naszemu rodakowi ten najcenniejszy krążek. Poza tym może pochwalić się Kryształową Kulą, mistrzostwem świata, także w lotach. W kolekcji brakuje mu właściwie tylko Złotego Orła za Turniej Czterech Skoczni.

Więcej o: