To zostanie z Sellier do końca życia. "Czekam na decyzję o operacji"

Kamila Sellier doznała poważnej kontuzji oczodołu podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie. Na razie Polka nie wie, czy w ogóle uda jej się wrócić do sportu. - Trzeba dość szybko podejmować decyzję, choć liczę jeszcze, że uda się uzyskać poprawę nieco mniej inwazyjnymi metodami - wytłumaczyła Sellier.
Kamila Sellier
screen: https://www.instagram.com/kamila_sellier/p/DWY9TQyjLlt/?img_index=1

Kamila Sellier była jedną z reprezentantek Polski podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie. Sellier przeżyła prawdziwy dramat podczas wyścigu na 1500 m w short-tracku. Polka upadła na taflę, a po chwili została trafiona płozą przez rywalkę. Uszkodzona została kość jarzmowa, ale niewiele brakowało, by oko zostało w pełni uszkodzone. - Czuję się już dobrze fizycznie, ale z okiem nie jest w stu procentach dobrze. Mam nadzieję, że w lipcu, sierpniu lekarze pozwolą na powrót - mówiła Sellier w jednym z wywiadów.

Zobacz wideo Stare sanki, Snoop z pierogiem, aferki. Niezwykłe igrzyska dla Polski!

To zostanie z Sellier do końca życia. "Czekam na decyzję o operacji"

Sellier udzieliła wywiadu portalowi WP SportoweFakty, w którym przyznała, że jej sytuacja zdrowotna po igrzyskach się pogorszyła.

- Mam problem z podwójnym widzeniem. Nie mogę za bardzo ruszać gałkami ocznymi, bo wtedy pojawia się podwójny obraz. Najgorzej jest, gdy skieruję wzrok ku górze lub dołowi. To dziwne uczucie, bo nie jestem w stanie powiedzieć, który obraz jest właściwy. Czasami wystarczy pochylić głowę i pojawia się podwójny obraz. Ostatnio coś pisałam na kartce, delikatnie przechyliłam głowę i nagle zaczęłam widzieć podwójnie. Ten problem cały czas się pojawia - powiedziała.

Polka jeszcze nie wie, czy w ogóle będzie w stanie wrócić do treningów. - Na razie odpoczywam po ostatnim sezonie, a od czasu wypadku nie zrobiłam ani jednego treningu. Nie wiem, kiedy będę w stanie wrócić do treningów. Wiadomo, że bardzo chciałabym wystartować w najbliższym sezonie, ale nie wiem, czy to się wydarzy. Musiałabym wyjść na lód i zobaczyć, jak zareaguje mój wzrok. Trochę ciągnie mnie do sportu, ale z rozsądku jeszcze tego nie robię. Na razie nie wróciłam nawet na trenażer. Czekam na decyzję o operacji - dodaje Sellier.

Sellier mówi wprost, że problem z podwójnym widzeniem może jej zostać do końca życia. - Być może konieczna będzie druga operacja, o ile się na nią zdecyduję. Trzeba dość szybko podejmować decyzję, choć liczę jeszcze, że uda się uzyskać poprawę nieco mniej inwazyjnymi metodami. Nie chciałabym ingerować jeszcze raz w płytkę i cały oczodół. To byłaby bardzo poważna operacja. Jedną rekonstrukcję oczodołu już przeszłam, a chirurg włożył mi wtedy tytanową siatkę, która miała pomóc - wytłumaczyła reprezentantka Polski.

Zobacz też: Głos z PZN ws. Horngachera. "Nie mam zaufania"

Z wywiadu udzielonego przez Sellier możemy się też dowiedzieć, że olimpijczycy są ubezpieczeni na niskie kwoty "od następstw nieszczęśliwych wypadków".

- Mam nadzieję, że nie będę musiała pokryć wszystkiego z własnej kieszeni. Byłam zaskoczona, gdy usłyszałam, jaka kwota może mi przysługiwać. Nie chcę mówić o szczegółach, ale jak na to, że być może już do końca życia mogę mieć problem ze wzrokiem, to mówimy o naprawdę niewielkich kwotach. Na szczęście operacja została przeprowadzona w ramach NFZ, a ja mam nadzieję, że za rehabilitację otrzymam zwrot od ubezpieczyciela - podsumowała.

Więcej o: