Kamil Stoch znów może zapytać "no i co, panie Borku?". Kubacki machnął ręką

Tylko jeden z Polaków znalazł się w drugiej serii konkursu indywidualnego w Willingen. Dawid Kubacki, po słabszym drugim skoku, zajął 14. miejsce. Wygrał Norweg Marius Lindvik, a Karl Geiger, który był 2., powrócił na pozycję lidera Pucharu Świata.

Po sobotnich zawodach w Willingen wszyscy liczyli na nieco bardziej sprawiedliwe warunki. Nic jednak bardziej mylnego - ze względu na silny wiatr odwołano prolog, aby można było przeprowadzić zawody kobiet. Zawody udało się jednak rozpocząć punktualnie o 15:15, choć z rozmowy Sandro Pertille i Borka Sedlaka (dyrektora Pucharu Świata i jego asystenta) przed zawodami wynikało, że wiatr może znacząco wpływać na przebieg rywalizacji.

Zobacz wideo Przełom w skokach Polaków tuż przed igrzyskami? Jest wyraźna zmiana

I tak niewątpliwie było. Piotr Żyła i Constantin Schmid ratowali się przed upadkami, obaj bezpiecznie wylądowali na zeskoku, choć bez szans na punkty. Żyła po skoku na 110 metrów był 41. I co gorsza, nie był najsłabszym z Polaków. Paweł Wąsek skoczył pół metra krócej i zajął 43. miejsce. Stefan Hula z kolei zaliczył upadek przy lądowaniu. Gdyby nie to, zdobyłby punkty po skoku na 125. metr. Ostatecznie zajął 44. miejsce.

Kamil Stoch znów może spytać "no i co, panie Borku?"

Na warunki mógłby także narzekać Kamil Stoch, który znów mógłby zapytać "no i co, panie Borku?", przywołując tym samym wspomnienia z bolesnych konkursów, gdy Borek Sedlak puszczał go w fatalnych warunkach. Lider polskiej kadry osiągnął jedynie 115 metrów i nie awansował nawet do drugiej serii, zajmując 34. miejsce. Po swoim skoku zdradził jednak w rozmowie z Eurosportem, że stracił równowagę na najeździe, co znacznie utrudniło mu odbicie z progu.

Kamil Stoch podczas konkursu PŚ w WillingenNajgorszy wynik Stocha od trzynastu lat. Polak wytłumaczył, co się stało

Jedynym z Polaków, który awansował do drugiej serii, był Dawid Kubacki. Trafił na świetne warunki, wysoko wyszedł z progu i skokach na 136 metrów dawał na półmetku rywalizacji 10. miejsce. Liderem w tym momencie był Cene Prevc, który w swojej karierze jeszcze nie wygrał konkursu Pucharu Świata. Wyprzedzał Daikiego Ito i Markusa Eisenbichlera.

W drugiej serii Kubacki tak dobrze sobie nie poradził. 125 metrów sprawiło, że spadł w klasyfikacji konkursu na 15. miejsce. Polak po swoim skoku tylko machnął rękami w geście niezadowolenia. Pytanie, czy tylko ze względu na warunki, czy także ze swojego skoku.

Po kilku minutach okazało się jednak, że zdyskwalifikowany został Yukiya Sato. A to oznacza, że Dawid Kubacki awansował o jedną pozycję i ostatecznie zajął nie 15., a 14. miejsce.

Upadek Stefana Huli w WillingenPrzedziwny upadek Stefana Huli w Willingen. Narty zupełnie się rozjechały [WIDEO]

W decydujących momentach rywalizacji wiatr zaczął jednak znów rozdawać karty, co znacząco przewróciło klasyfikację konkursu. Wygrał Marius Lindvik po ataku z 6. miejsca, który wyprzedził Karla Geigera i Cene Prevca, dla którego to pierwsze podium w karierze. Co ciekawe, norweski sędzia zaniżył noty dla Słoweńca, oceniając jego próbę jedynie na "16,5", gdyż... Norweg był wówczas liderem konkursu.

Ryoyu Kobayashi awansował z 12. miejsca na 4., ale to nie wystarczyło, by utrzymać plastron lidera Pucharu Świata, który powrócił w ręce Geigera. Tym samym to Niemiec będzie skakał jako ostatni podczas konkursu olimpijskiego w Pekinie.

Więcej o: