Rywale znów za mocni dla Polaków. Była szansa na podium, wyszła wielka strata

Reprezentacja Polski zajęła piąte miejsce w konkursie drużynowym w Bischofshofen. Zwyciężyli Austriacy przed Japonią i Norwegią. Wielką porażkę zaliczyli Niemcy, którzy uplasowali się na szóstej pozycji i stracili prowadzenie w Lidze Narodów!

Po sobotnich zawodach indywidualnych, w których z dobrej strony zaprezentował się jedynie siódmy Piotr Żyła, przed niedzielną drużynówką w Bischofshofen trudno było być optymistą. Polacy pokazali się jednak zaskakująco dobrze i niespodziewanie włączyli się do walki o podium tych zawodów.

Zobacz wideo Eisenbichler i Wąsek zdyskwalifikowani. Zamieszanie z kombinezonami na PŚ w skokach

Polacy rozbudzili nadzieję, wielka porażka Niemców

Piotr Żyła, Dawid Kubacki, Andrzej Stękała i debiutujący w konkursie drużynowym Paweł Wąsek skakali w pierwszej serii równo i być może bez większej rewelacji, ale za to bardzo solidnie. Wszyscy przekroczyli punkt konstrukcyjny skoczni, który wynosi 125 metrów i przez cały czas plasowali się w czołówce konkursu.

Zaczął Żyła skokiem na 129,5 metra, podczas gdy później Stękała uzyskał metr, a Wąsek o dwa metry krócej. Po trzech kolejkach Polacy byli na drugim miejscu i choć w czwartej kolejce Dawid Kubacki uzyskał aż 133,5 metra, to silni rywale skakali jeszcze lepiej, przez co Polska po pierwszej serii zajmowała czwarte miejsce. Do prowadzącej Austrii traciła wprawdzie 12,9 punktu, ale do drugiej Norwegii i trzeciej Japonii poniżej trzech punktów. 

W pierwszej serii najlepszy skok oddał Japończyk Ryoyu Kobayashi, który uzyskał aż 136,5 metra. 135 metrów uzyskał Słoweniec Anze Lanisek, a wspomniany wcześniej Kubacki miał za swój skok szóstą notę. 

Faworyci rywalizacji, Austriacy, podobnie jak Polacy skakali bardzo równo, ale nieco dalej i z każdą kolejką powiększali swoją przewagę. Zawodzili za to Niemcy. Constantin Schmid i Andreas Wellinger nie osiągnęli punktu konstrukcyjnego, a Karl Geiger po swoim skoku upadł. 

'Płaskie narty' obecnie u Lovro Kosa (po lewej) i 'gęsie dzioby' nart z 1985 roku u Rogera Ruuda (po prawej)"To zbyt niebezpieczne". Polacy rezygnują, Niemcy grzmią, a Austriacy się boją

Pewny triumf Austriaków, Polacy nie utrzymali tempa rywali

W drugiej serii świetnie zaczął Piotr Żyła, który uzyskał aż 135,5 metra, ale po zbyt krótkim skoku Andrzeja Stękały (125 m) Polacy zaczęli tracić do najlepszych drużyn tego konkursu.

Po niezłej próbie Pawła Wąska (130 m) Biało-Czerwoni spadli jeszcze na piąte miejsce, ale dlatego, że kapitalny skok (136 m) oddał Norweg Halvor Egner Granerud

Piątą pozycję przypieczętował ostatnim skokiem Dawid Kubacki (126,5 m) i choć Polacy stracili do podium dość dużo - 31,5 punktu, to jednak dobrym wynikiem jest samo to, że bez Kamila Stocha byli w stanie przez ponad połowę konkursu być w czołówce. 

W ostatniej kolejce doszło do pasjonującej walki o podium. Znakomity skok (136 m) oddał Marius Lindvik, a po próbie na 133,5 metra Ryoyu Kobayashiego Japonia wyprzedziła Norwegię o zaledwie 0,2 punktu. To dało jej drugie miejsce, bo swoją próbę (128,5 m) zepsuł Anże Lanisek i Słoweńcy zakończyli rywalizację poza podium, choć do drugiej Japonii stracili tylko 1,4 punktu.

Zwyciężyła reprezentacja Austrii w składzie Jan Hoerl, Manuel Fettner, Philipp Aschenwald i Daniel Huber. Przewaga gospodarzy była na tyle duża, że Huber w ostatnim skoku uzyskał tylko 129 metrów, a i tak spokojnie zapewnił swojemu zespołowi zwycięstwo z przewagą 9,1 punktu nad Japonią.

Przez słabiutkie szóste miejsce pozycję lidera w Pucharze Narodów straciła reprezentacja Niemiec (2507 pkt), która spadła na trzecią pozycję, wyprzedzona przez Austrię (2646) i Norwegię (2530). Polska z 917 punktami jest szósta.

Kolejne zawody Pucharu Świata za tydzień na Wielkiej Krokwi w Zakopanem, gdzie w sobotę odbędzie się konkurs drużynowy, a w niedzielę indywidualny. Relacja na żywo na Sport.pl

Więcej o: